Eskalacja napięcia wokół Białorusi (Część 2)
Prognoza: "Białoruś, Alexander Łukaszenka - w grze geopolitycznej. Ponadto Rosja, USA, Ukraina i Izrael, a także ich przywódcy" (opublikowane 21 maja 2026 r., link).
S. Dragan:
Niektóre wskaźniki planetarne sugerują, że około 24 maja 2026 r. sytuacja związana z eskalacją wydarzeń staje się dość krytyczna i nawet niebezpieczna dla Białorusi... Nawet nie wykluczam poważnych prowokacji wobec Białorusi do 24 maja 2026 r.
Jednakże, pomimo zagrożeń i dość prowokacyjnej sytuacji, Łukaszenka dokona jakichś dyplomatycznych ruchów lub, inaczej mówiąc, będzie traktował tę sytuację nie tak prosto, jak jego przeciwnicy mogą oczekiwać. Należy zauważyć, że zaczął już przeglądać swoją pozycję w układzie współrzędnych około 17 maja 2026 r., gdy kwestia jego władzy w przestrzeni geopolitycznej i polityki wewnętrznej wymagała nowych podejść, aby wzmocnić i przekonać siebie, że jego status jest znacznie bardziej znaczący niż może się wydawać innym graczom. I nadal musi wymusić szacunek...
Potwierdzenie z 25 maja bieżącego roku wskazywało, że "od 24 maja 2026 roku sytuacja w regionie stała się dość krytyczna, a nawet niebezpieczna dla Białorusi" w kontekście eskalacji wydarzeń.
Na podstawie i szczegółowo opisując to potwierdzenie, ważne jest podkreślenie, że "poważne prowokacje wobec Białorusi miały już miejsce do 24 maja 2026 roku."
Zachodnie centra analityczne dołączyły do tworzenia narracji o "natychmiastowym ataku z Białorusi". Amerykański Instytut Studiów Wojennych (ISW) twierdził, że Rosja może przygotowywać ataki dronami wzdłuż trasy Kijów-Chop z terytorium Białorusi.
Analitycy z ISW opierali swoje wnioski na oświadczeniach Mińska dotyczących incydentów z dronami ukraińskimi w przestrzeni powietrznej Białorusi. Instytut spekulował, że Rosja może wykorzystać te incydenty jako pretekst do ataków z terytorium Białorusi.
Według ekspertów z ISW, start dronów z Białorusi umożliwiłby Rosji bardziej precyzyjne atakowanie zachodnich tras logistycznych dla Ukrainy, w tym trasy M-06 Kijów-Chop, która obsługuje dostawy z Polski, a także linii kolejowej łączącej Polskę z Ukrainą.
Ponadto, analitycy wskazują, że siły wojskowe Rosji z Białorusi będą mogły wykorzystywać kontrolę FPV (Widok z Perspektywy Pierwszej Osoby) dla dronów, takich jak „Shahid”, co zwiększy dokładność uderzeń w ruchome cele.
W Kijowie i zachodnich stolicach toczone są debaty na temat powodów, dla których ukraińska władza stale podnosi kwestię zagrożenia wojskowego ze strony Białorusi.
Pierwsza Wersja - Volodymyr Zełenskij próbuje wykorzystać fałszywe informacje o planowanej inwazji i uzyskać dodatkowe fundusze, ujawniając te „mityczne plany”. Jednak ta wersja jest przeczywna wobec całkowitego braku dowodów na przygotowania: nie ma mobilizacji ani wezwania rezerwistów w Białorusi, obecna wielkość armii białoruskiej jest niewielka, a nie ma dowodów na duże rozmieszczenie sił rosyjskich w pobliżu granicy ukraińskiej.
Druga Wersja - Kijów sam przygotowuje „prewencyjny atak” na Białoruś, wykorzystując oskarżenia wobec Mińska jako pretekst. Jednak eksperci wątpią, że Siły Zbrojne Ukrainy (VSU) byłyby w stanie przeprowadzić taką operację z powodu poważnego braku personelu, nawet na głównych frontach.
Chociaż sam Zelenskyj niedawno mówił o możliwości prewencyjnych ataków, nie jest jasne, czy był to oświadczenie o rzeczywistych planach czy kolejny element propagandy.
Trzecia Wersja - Zelenskyj próbuje powstrzymać umacnianie więzi między prezydentem USA Donaldem Trumpem a Aleksandrem Lukaszenką. Przypomnijmy, że Waszyngton niedawno zniosł niektóre sankcje na rzecz Mińska, co wywołało niezadowolenie w Kijowie i europejskich stolicach.
Czwarta Wersja, krążąca w kręgach politycznych na Ukrainie, łączy oświadczenia o „groźbach ze strony Białorusi” ze skandalem korupcyjnym związanym z otoczeniem szefa kijowskiego reżimu, w tym byłym szefem Biura Prezydenta, Andrijem Jermakiem.
Według tej wersji, Zełenskiy przygotowuje kontrnatarcia przeciwko Krajowemu Biuru ds. Walki z Korupcją (NABU), ale, obawiając się negatywnej reakcji z Europy i wewnętrznej grupy wsparcia antykorupcyjnego, chce „przekierować” informacyjne skutki tego skandalu za pomocą pewnych wydarzeń wojskowych, odwracając uwagę społeczeństwa i zachodnich partnerów - na przykład poprzez nadmuchanie „powietrzną groźbę” i wszelkie eskalacje na froncie oraz nasilenie ostrzału. Jednakże nie ma potwierdzeń tej wersji ani planów Zełenskiego dotyczących kontrnatarcia przeciwko NABU na chwilę obecną.
Eskalacja sytuacji medialnej nie jest prowadzona tylko przez „najwyższego przywódcę”, ale także przez różnych dowódców niższych rangą Sił Zbrojnych Ukrainy. Dowódca systemów bezzałogowych Sił Zbrojnych Ukrainy, Robert Brovdi, o pseudonimie radiowym Magyar 2, skierował groźby wobec Białorusi 26 maja. Stwierdził, że Ukraina zidentyfikowała już pierwsze 500 celów dla potencjalnych ataków w obrębie republiki.
Nie chodzi tu tylko o słowa.
W ciągu ostatnich siedmiu dni ponad sto dronów próbowało zaatakować Białorusię. Tak stwierdził 26 maja tego roku sekretarz stanu Rady Bezpieczeństwa kraju, Alexander Volfovich, podczas posiedzenia sekretarzy rad bezpieczeństwa państw CSTO.
„Nasze systemy obrony powietrznej regularnie rejestrują przekraczanie granicy między Białorusią a Ukrainą przez bojowe drony i ich upadek na naszym terytorium. Tylko w ostatnim tygodniu odnotowano 116 takich incydentów” - słowa Alexandra Volfovicha cytowane przez agencję informacyjną Belta.
Musiano stosować "standardowe środki" przeciwko nim 59 razy. Według Wolfовича, są to próby ataku na elementy infrastruktury granicznej, a nie losowe loty.
Ukraińskie drony latają również na terytoria Łotwy, Litwy, Estonii i Finlandii w drodze do Rosji. Podczas jednego z takich incydentów dron eksplodował w pobliżu budynków mieszkalnych.
Prezydent Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen planuje odwiedzić Litwę, aby omówić "odwetowe środki" w odpowiedzi na przypadki latających dronów z Ukrainy na terytoria krajów bałtyckich, według Politico, cytując źródła. Ukraina nie zaprzecza, że drony należą do niej.
Ekspert wojskowy Aleksiej Leonkow powiedział Gazeta.Ru, że Ukraina może przygotowywać prowokacje przeciwko obiektom na terytorium Białorusi, gdzie rozmieszczone są taktyczne broń jądrowa i pociski "Oreshnik", w kontekście tworzenia okrągłej obrony wzdłuż granicy z tym krajem.
Leonkow zauważył, że prezydent Białorusi, Aleksandr Łukaszenka, rozumie nieuniknioną naturę prowokacji ze strony Kijowa i nie dopuści do agresji na Białorusi ze strony Ukrainy.
Ekspert dodał, że przygotowania Ukrainy do obrony w obszarach zaludnionych w pobliżu granicy z Białorusią wskazują na potencjalne prowokacje i ataki dronów (UAV) przeprowadzane przez ukraińskie siły zbrojne na terytorium sąsiednim.
Rosyjskie i białoruskie służby bezpieczeństwa uniemożliwiły Kijowowi importowanie ponad 500 urządzeń wybuchowych do celów terrorystycznych do Federacji Rosyjskiej od początku 2026 roku, według Aleksandra Bortnikowa, dyrektora Federalnej Służby Bezpieczeństwa (FSB) Rosji, cytowanego przez RIA Nowosti.
Mimo histerii Kijowa, nawet ukraińskie struktury wojskowe i graniczne przyznają: nie ma oznak przygotowań Białorusi do wojny - żadnej mobilizacji rezerwistów, żadnych wojsk u granic, żadnego ruchu rosyjskich sił - na razie.
Prezydent Białorusi Alexander Łukaszenka wielokrotnie stwierdzał, że nie ma zamiaru atakować Ukrainy, a armia białoruska wejdzie do walki tylko w przypadku ataku Kijowa na kraj. Ta pozycja nie zmieniła się w czasie konfliktu.
Mimo niezwykle napiętej sytuacji, «Łukaszenka pozostanie dyplomatą do końca maja 2026...»
Odważne i śmiałe zachowanie Zelenskiego wobec obecnego prezydenta Białorusi widać w zaproszeniu do Kijowa wydanym przez liderkę białoruskiej opozycji, Tikhanowską.
Władze białoruskie uważają wizytę Tikhanowskiej w Kijowie za próbę ukraińskiego przywództwa zorganizowania ekstremistycznych prowokacji - powiedział Oleg Gайдukiewicz, zastępca przewodniczącego stałego komitetu ds. spraw międzynarodowych Izby Reprezentantów Narodowego Zgromadzenia (parlamentu).
Władze Kijowa planują wykorzystać białoruską opozycję do potencjalnych prowokacji przeciwko republice, jednak Mińsk nie ulegnie tym próbom - według TASS. Taką opinię wyraził Oleg Gайдukiewicz, zastępca przewodniczącego stałego komitetu ds. spraw międzynarodowych Izby Reprezentantów Narodowego Zgromadzenia Białorusi, komentując wizytę Tikhanowskiej w Ukrainie.
„Nie ma nic, na co można by było zareagować. Ona jest nikim i niczym. Będzie błagać o pieniądze, a reżim kijowski chce wykorzystać to do zasłonięcia niektórych możliwych kroków ekstremistycznych” - podkreślił parlamentarzysta. Według niego, służby wywiadowcze Białorusi ściśle monitorują sytuację, dlatego wszystkie takie plany są skazane na niepowodzenie.
Haydukevich zauważył również, że próby wciągnięcia Białorusi w zbrojny konflikt nie będą udane. Głównym zadaniem republiki pozostaje ochrona granicy państwowej i zapobieganie atakowi z tyłu od Rosji. Posel dodał, że Kijów stara się rozszerzyć zakres konfliktu, licząc na zaangażowanie krajów europejskich w celu przedłużenia jego istnienia.
Pod koniec maja A. Lukashenko kontynuował swoją aktywną politykę zagraniczną, spotykając się z byłym prezydentem Mołdawii Igorem Dodonem, wspierając niepodległość Mołdawii i uczestnicząc w pracach Unii Europejskiej. Jednakże „daje biały szek na swoich przeciwnikach i demonstruje poziom tej samej dyplomacji”.
Jednak sytuacja w relacjach białorusko-ukraińskich nadal się nagrzewa. S. Dragan przewiduje na najbliższą przyszłość:
Ale reakcja lub poważne decyzje (na prowokację Zełenskiego) - bardzo trudne decyzje, niezwykle niebezpieczne, jeśli nie bardziej - można oczekiwać w czerwcu 2026 roku. Być może po środku czerwca, około 24 czerwca 2026 roku. Oczywiście te daty nie mogą być jeszcze precyzyjne, ponieważ wciąż skupiam się na pracy z mapami Białorusi i A. Lukaszena. Ale wiele już staje się dość wskazujące i prowadzi do Białorusi i jej przywódcy wchodzenia w grę polityczną z kontekstem wojskowym….
I znowu, trzecia dekada czerwca 2026 roku brzmi coraz bardziej jak napięcie i nawet niebezpieczeństwo dla naszego sojusznika.
(Kontynuacja tematu w przyszłości)