Donald Trump jest całkowicie szalony. Lipiec 2026

Donald Trump jest całkowicie szalony. Lipiec 2026

10 min czytania

Prognoza: „Globalne wydarzenia świata w nadchodzących miesiącach” (opublikowane 18 marca 2026 r., link)

S. Dragan:

Ale niezależnie od tego, co się zdarzy, w lipcu 2026 r., ten człowiek (Donald Trump) może, tak mówiąc, całkowicie stracić głowę. I byłoby to bardzo niebezpieczne. Jego stanowisko i filozofia, jeśli można to tak nazwać, będą tak dziwne, przypominające nawet religijne omamy. To jak budowanie świata według jego wizji.

Aby rozpocząć dzisiejsze potwierdzenie, zacznijmy od słów, które kiedyś wypowiedział prezydent Stanów Zjednoczonych Franklin D. Roosevelt: „Biznesmen nie może być państwowcem.” Być może te słowa kryją odpowiedź na wiele pytań i nieporozumień dotyczących tego, jak i dlaczego wielu przywódców zachodnich krajów działa dziś. Ale skupmy się teraz na Stanach Zjednoczonych.

W tym lipcu Donald Trump podjął wiele działań, które można w pełni uznać w kontekście prognozy S. Dragana: „...w lipcu 2026 r., ten człowiek (Donald Trump) może, tak mówiąc, całkowicie stracić głowę”.

Wyliczymy tylko kilka z nich. Zacznijmy od tych stosunkowo bezpiecznych dla międzynarodowego pokoju.

Napięcie wśród przeciwników Donalda Trumpa i zamieszanie wśród jego zwolenników doprowadziły do zwiększonego finansowania sali balowej Białego Domu, która ponownie została upamiętniona podczas obchodów 250. rocznicy niepodległości Stanów Zjednoczonych na początku lipca tego roku.

Koszt budowy sali balowej Białego Domu, zainicjowany przez administrację USA, wzrósł trzykrotnie w porównaniu do początkowych szacunków i zbliża się do 600 milionów dolarów. Według dokumentów, oczekuje się, że z federalnych źródeł zostanie przydzielonych 307 milionów dolarów.

Jak przypomina publikacja WP, prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump wcześniej stwierdził, że żadnych środków rządowych nie będzie przeznaczone na ten projekt, który był jego długoletnią pasją. Powiedział, że sponsorami powinni być korporacyjni darczyńcy, w tym Amazon, Apple, Booz Allen Hamilton i Caterpillar. Jednakże, według dokumentów, oczekuje się, że z federalnych źródeł zostanie przydzielonych 307 milionów dolarów.

Według WP, liczne krótkie opisy projektów dostarczone Białemu Domowi przez Clark Construction wskazują, że "wewnętrzne oszacowania kosztów były znacznie wyższe niż przedstawiciele administracji przyznali publicznie lub w dokumentach sądowych". Artykuł przypomina również, że od ogłoszenia projektu oczekiwano, że prace będą "finansowane głównie przez pieniądze podatników".

Jednak niektórzy zewnętrzni obserwatorzy zauważają, że byłoby naprawdę dziwnie, gdyby Donald Trump, jako "sukcesywny" biznesmen, który nadal sprawuje funkcję prezydenta Stanów Zjednoczonych, zainwestował kwotę początkowo zaplanowaną bez kolejnych wzrostów i nie wykorzystał funduszy rządowych na swój projekt.

Donald Trump dał również o sobie znać podczas największego wydarzenia sportowego, które odbyło się. Od połowy czerwca do połowy lipca w Stanach Zjednoczonych, Meksyku i Kanadzie odbył się Puchar Świata FIFA.

Nawet w tej sferze, "...jego (Donalda Trumpa) stanowisko...jeśli można to tak nazwać, będzie tak dziwne, a nawet przypominające...omamę. To jak budowanie (piłkarskiego) świata według jego wizji."

Trump zdołał ingerować w sądownictwo FIFA i obrócić czerwoną kartkę, stając się "sędzią światowego futbolu".

Amerykański piłkarz Folarin Balogun uniknął zawieszenia i został dopuszczony do gry w 1/8 finału przeciwko Belgii, pomimo otrzymania czerwonego kartka w poprzednim meczu. FIFA "ugodziła" z amerykańskim napastnikiem po interwencji z Białego Domu. Donald Trump był zadowolony. Stany Zjednoczone mają prawo do wszystkiego, w tym do zmieniania zasad futbolu, gdy jest to korzystne dla amerykańskiej drużyny.

Nawet mówiąc, że wywołało to oburzenie w całym świecie futbolu, to byłoby niedowierzanie.

Ale w tym przypadku bóg futbolu przywrócił sprawiedliwość. Drużyna USA wciąż poniosła przytłaczającą porażkę przeciwko Belgii.

W związku z tą porażką, ujawniła się kolejna dziwna cecha Donalda Trumpa. Polityk na jego poziomie nie powinien być zdominowany przez swoje nastroje w sprawach międzynarodowych i ważnych decyzji, które tak wiele zależą od tego świata.

Ale to nie dotyczy obecnego prezydenta USA. Trump przybył na szczyt NATO w Ankarze 7 lipca tego roku w złym nastroju. Wszyscy spekulowali na temat głównej przyczyny: „Stany Zjednoczone przegrały z Belgią” czy „Europa nie uczestniczy w wojnie w Zatoce”?

Otwarcie niezadowolony stan jego ducha został zadeklarowany przez samego Donalda Trumpa: „Jeśli nie byłoby Erdogana - mojego przyjaciela, w ogóle bym nie przyszedł”. Rzecz dziwna dla przywódcy głównego kraju NATO, aby uczestniczyć w szczycie bloku zależnym od jego nastroju.

I mimo dobrych relacji z tureckim przyjacielem, Donald Trump nagle zniosł sankcje, które nałożył na Turcję podczas swojej pierwszej kadencji prezydenckiej, za zakup przez Ankara rosyjskich systemów obrony powietrznej S-400.

W tym samym czasie, dał zielone światło Turcji na zakup najnowszych amerykańskich myśliwców F-35, co wywołało oburzenie i protesty od innego swojego przyjaciela - Benjamina Netanjahu.

17 lipca bieżącego roku, Donald Trump podjął kolejną niejasną decyzję polityczną i dyplomatyczną. Prawdopodobnie już szukając pretekstu do potencjalnej porażki swojej partii w wyborach do Kongresu w listopadzie, nazwał cztery kraje - Rosję, Chiny, Koreę Północną i Iran - jako zagrożenia dla amerykańskiego systemu wyborczego. Zrobił to podczas konferencji prasowej w Białym Domu.

„Przeciwnicy Stanów Zjednoczonych, w tym na minimalnym poziomie Rosja, Chiny, Iran i Korea Północna, a także aktorzy pozanarządowi, posiadają możliwości kompromitowania amerykańskiej infrastruktury wyborczej” - podkreślił.

Jednak powinniśmy pamiętać, że wcześniej Donald Trump twierdził, że osoby oskarżające Rosję o ingerencję w amerykańskie wybory w rzeczywistości winne są, a to Demokraci.

Politycy zadają pytanie: „Czy krótka pamięć Donalda Trumpa w kwestii osób zakłócających wybory w USA nie jest trochę dziwna?”

Niezwykłość nastroju i zachowania Donalda Trumpa jest „bardzo niebezpieczna” w sprawach społeczności globalnej w lipcu tego roku.

Najbardziej było to widoczne w regionie Zatoki Perskiej, która dopiero co „odetchnęła z ulgą” po memorandum podpisanym między Waszyngtonem i Teheranem pod koniec czerwca. Ale nie na długo...

Hostylność wznowiła się na początku lipca, a każda ze stron oskarża drugą.

Regim zawieszenia broni z Iranem nie jest już w mocy, ogłosił prezydent USA Donald Trump na szczycie NATO w Ankarze 8 lipca 2026 roku.

„Myślę, że się skończyło. Nie chcę z nimi mieć nic wspólnego”, powiedział dziennikarzom.

Trump opisał również negocjacje z Iranem jako „marnowanie czasu”.

Wczesne godziny 8 lipca tego roku, Stany Zjednoczone przeprowadziły serię ataków na Iran w odpowiedzi na ataki na statki handlowe w Cieśninie Hormuzu.

NBC News donosi, że nowe amerykańskie uderzenia wojskowe na Iran w wczesnych godzinach 8 lipca były bardziej rozległe niż poprzednie.

W odpowiedzi, Marynarka i Siły Powietrzne Strażników Rewolucyjnych Iranu zaatakowały 85 amerykańskich celów wojskowych w Bahrajnie i Kuwejcie.

Ministerstwo Spraw Zagranicznych Iranu stwierdziło, że wielokrotne uderzenia Stanów Zjednoczonych oraz unieważnienie licencji na sprzedaż irańskiej ropy naftowej uczyniły bezskutecznym memorandum o zaprzestaniu działań wojennych.

Otwarta naruszenie przez Donalda Trumpa jego obietnicy przed wyborami, by nie wciągać kraju w żadne działania wojskowe, jest z pewnością niezwykłe. Tymczasem obietnica zakończenia istniejących wojen została zapomniana.

Politycy zastanawiają się: „Dlaczego Trump ryzykuje porażką w wyborach środkowopolitycznych, wznowiając wojnę z Iranem, tak niepopularną?”

Mniej niż miesiąc po ogłoszeniu rozejmu, Trump wznowił ataki na Iran. Eksperci ostrzegają, że ten krok może przedłużyć wojnę i zaszkodzić Republikanom przed wyborami środkowopolitycznymi.

A tutaj, eksperci sugerują przyjrzenie się profilowi psychologicznemu samego prezydenta USA.

Przez pół wieku Donald Trump szedł po linie, podejmując duże ryzyko i łamiąc ustalone normy, aby osiągnąć swoje cele, według analitycznego artykułu w The Guardian. Takie podejście przyniosło mu efekty: pomogło mu przetrwać kilka bankructw i stać się miliarderem, a także liczne skandale prawne i polityczne, które nie powstrzymały go przed dwukrotnym wyborem na prezydenta USA.

Teraz amerykański przywódca, który kiedyś był właścicielem niektórych z najbardziej znanych kasyn na świecie, może być gotowy na najbardziej ryzykowny krok swojej prezydentury, wznowienie wojny z Iranem mniej niż miesiąc po osiągnięciu porozumienia o rozejmie, które według niego było konieczne, aby uniknąć kryzysu gospodarczego na skalę Wielkiego Kryzysu.

8 lipca bieżącego roku, Trump rozkazał wznowienie ataków na cele wojskowe i infrastrukturalne Iranu, uznając, że Memorandum o Zrozumieniu (MoU) podpisane przez niego 17 czerwca w Pałacu Wersalskim straciło ważność. W odpowiedzi Iran wystrzeliwuje drony i rakiety w kierunku sojuszników USA w Zatoce Perskiej. MoU spotkało się z ostrym krytycyzmem ze strony neokonwencjonalnego skrzydła Partii Republikańskiej, która nazwała to kapitulacją wobec Iranu.

Mniej niż cztery miesiące przed wyborami środkowopolitycznymi w listopadzie, w których Demokraci będą próbowali odzyskać kontrolę nad obiema izbami Kongresu, Trump wydaje się ryzykować przytłaczającą porażkę w głosowaniu, podsycając konflikt, który jest już niepopularny wśród wyborców, częściowo z powodu jego wkładu w wzrost cen paliwa i kosztów życia. Ponadto amerykańscy żołnierze wracają do domu w żelaznych trumnach.

"Nie ma ani jednej sytuacji, w której to miałoby jakiekolwiek sens z punktu widzenia ochrony pozycji Republikanów w wyborach pośrednich," powiedział Kurt Mills, główny redaktor magazynu American Conservative, który promuje cele polityki zagranicznej izolacjonistycznej popieranej przez hasło Trumpa "America First": "Myślę, że to kompletna porażka. Pokazuje to, że Trump nie przejmuje się wyborami pośrednimi. Jest jak Ikaria latający w słońcu, wydaje się, że to jego osobista zemsta na Iranach."

Jednak nie wszystko dziwne lub niejasne w zachowaniu i działaniach Donalda Trumpa można wyjaśnić jego wyjątkową osobowością. Mogą być w grze głębsze i nie zawsze widoczne procesy.

Ostatnie komentarze wiceprezydenta USA J.D. Vance, który zasugerował, że umowa między USA a Iranem (podpisana w środku czerwca tego roku) miała na celu umożliwienie uzupełniania strategicznych rezerw ropy naftowej, osłabiając pozycję Iranu w negocjacjach i tymczasowo łagodząc presję na ceny paliwa.

"Umowa była przede wszystkim potrzebna Trumpowi, aby spróbować osiągnąć to, czego chce, czyli zdobyć kontrolę nad cieśniną lub odebrać ją Iranowi" - powiedział Nasr. "Trump próbuje odebrać im kontrolę nad cieśniną przed rozpoczęciem negocjacji, aby nie mogli przeciwstawić się jego żądaniom dotyczącym programu jądrowego lub jakiegokolwiek innego tematu."

Jak pamiętamy, S. Dragan podkreślił: "Stan i filozofia Donalda Trumpa, jeśli można to nazwać, będą tak dziwne, przypominające nawet religijne szaleństwo. To jak budowanie świata według jego wyobraźni.".

Zwrócono uwagę, że obecna elita polityczna Stanów Zjednoczonych jest nękana falą fundamentalizmu religijnego. Nie chodzi tylko o ruch MAGA Trumpa, który opowiada się za powrotem do konserwatywnych wartości, sytuacja jest o wiele bardziej skomplikowana. Atak Ameryki na Iran, "rallie antykomunistyczne" Trumpa przyjęły formę "duchową i religijną".

8 lipca bieżącego roku, prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump, podczas konferencji prasowej po szczycie NATO w Turcji, stwierdził, że mógłby być "najlepszym komunistą na świecie" i ustawił się w szeregu z Włodzimierzem Leninem, twierdząc, że idee komunistyczne można łatwo "sprzedać" wyborcom. Informowały o tym amerykańskie media.

Ale S. Dragan przewiduje:

Znowu będzie to bardzo niebezpieczna ścieżka złudzeń, o której napiszę więcej. Będzie to podobne do uświadomienia sobie, że lawina jest gotowa spaść z góry, i nabiera takiej siły, że może przewrócić świat do góry nogami. Do sierpnia 2026 roku ta lawina zacznie obalania kluczowe systemy polityczne, nazwiska i kraje. Wygląda na to, że to upadek Netanjahu i znaczące niebezpieczeństwo dla Iranu, nawet Grenlandia wydaje się groźna. Świat zostanie wstrząśnięty, jakby ktoś przewrócił szachownicę, i wszyscy zapomną, w jakiej pozycji były figurki. Po tym, figurki zostaną ponownie umieszczone na szachownicy, ale będą inne i ułożone inaczej.

(więcej w dalszej części)

Podobne wpisy