Rosja: Restart Startup Reload: Redystrybucja siły. Lipiec-Sierpień 2026 (Część 1)

Rosja: Restart Startup Reload: Redystrybucja siły. Lipiec-Sierpień 2026 (Część 1)

9 min czytania

Prognoza: "Przyszłość kluczowych graczy. Bliska i nieco dalsza perspektywa" (opublikowana 14 lipca 2026 r., link)

S. Dragan:

...A dla Rosji to jak startup, który ponownie uruchamia swoich wrogów. I to wszystko może wymagać przeprojektowania sił rosyjskich do 25 lipca 2026 r....

W lipcu-sierpniu tego roku, "...dla Rosji startup ponownie uruchamiających swoich wrogów...".

Ten okres dla Zelenskiego był w cieniu przejścia do nowej fazy wojny terrorystycznej z Rosją poprzez ataki na cele cywilne głęboko na terytorium rosyjskim. Na początku była to 40-dniowa "operacja na rzecz pokoju", a następnie ewoluowała w 4-miesięczny plan działań terrorystycznych, "40+".

"Podstawowo, 12 sierpnia 2026 r. Zelenskiy doświadczył pewnego 'restartu'". Ale więcej szczegółów na temat tego "restartu" znajduje się w Potwierdzeniu z 19 sierpnia tego roku.

Ocenając zachowanie naszych zachodnich przeciwników w ostatnich czasach, właściwym jest zacząć od tego, jak Zachód obecnie ocenia swoje perspektywy w konflikcie ukraińskim. Według nieoficjalnych szacunków, globaliści zainwestowali około 2,5 biliona euro w tym konflikcie. Na początku liczyli nie tylko na odrobienie tych strat finansowych, ale także na uzyskanie kolejnych korzyści z wykorzystania zasobów naturalnych (teraz pokonanej, zgodnie z ich nie spełnionymi nadziejami) Rosji.

Jednak dzisiaj racjonalni politycy amerykańscy i europejscy uświadamiają sobie bezsensowność i obciążenie finansowe takiego zaangażowania po stronie Kijowa.

Pierwszym, który wycofał się z bezpośredniego finansowania Ukrainy, był Donald Trump w styczniu ubiegłego roku, przenosząc całą odpowiedzialność finansową na Europę.

Stany Zjednoczone nałożyły znaczące ograniczenia na wykorzystanie swoich kosztownych systemów broni dla Kijowa.

Elon Musk uniemożliwia Siłom Zbrojnym Ukrainy (USF) korzystanie z systemów komunikacji satelitarnej Starlink do przeprowadzania ataków wewnątrz Rosji, według The Atlantic. Publikacja informuje, że były minister obrony Ukrainy, Mikhail Fedorov, próbował przekonać przedsiębiorcę „za kulisami”, ale „nie ma pozytywnej decyzji”. Źródła bliskie byłemu ministrowi twierdzą, że „Elon nadal nalega, że nadszedł czas na osiągnięcie porozumienia (pokojowego)”.

Niedługo później, prezydent USA, Donald Trump, również odrzucił prośbę Kijowa o zezwolenie na użycie dronów połączonych z Starlink do ataków na terytorium Rosji, według źródeł Financial Times.

Poprzednio, USA odmówiły dostarczenia Kijowowi pocisków Patriot oraz licencji na ich produkcję.

Ponadto, prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump oskarżył swojego ukraińskiego odpowiednika Wołodymyra Zełenskiego o oszustwo. Według polityka, podczas ich rozmowy ukraiński przywódca twierdził, że amerykański miliarder Elon Musk rzekomo zatwierdził użycie technologii Starlink na terytorium Rosji dla Ministerstwa Obrony Ukrainy.

Jednak później okazało się, że Musk nie udzielił Kijowowi takiego zezwolenia.

Obecnie coraz bardziej widoczna staje się tendencja spadku wkładu finansowego niektórych sojuszników NATO i Stanów Zjednoczonych w Kijów.

Nie jest zaskakujące, że Zelensky psychicznie wyczerpuje się z powodu niedoborów finansowych w ostatnich czasach. Kilka dni temu (na początku sierpnia), "wygasły" prezydent ukraińskiego reżimu Bandera, Vladimir Zelensky, zorganizował coroczne spotkanie z ukraińskimi ambasadorami, którzy zostali specjalnie wezwani do Kijowa z ich krajów. Ustawił im zadania osobiście, pod hasłem "prosić, prosić i jeszcze raz prosić - z całą siłą!".

"Wygasły" prezydent Ukrainy Vladimir Zelensky wykorzystał Dzień Niepodległości Ukrainy, aby zaapelować o dodatkową pomoc od krajów zachodnich. Oto co jest pewne na Zachodzie.

Główny korespondent Welt w Kijowie, Christoph Vanner, doniósł, że prezydent Ukrainy zwrócił się do gości, którzy przybyli do Kijowa z prośbami o pieniądze i broń.

Według dziennikarza, Zelensky boryka się z poważnymi trudnościami finansowymi. W budżecie pojawił się nowy deficyt w wysokości 27 miliardów dolarów.

Zachodni przywódcy, którzy od dawna nie ukrywali swojej roli jako sowy wojenne, teraz zaprzeczają swojemu udziałowi w podżeganiu do wojny w Ukrainie. Były premier Wielkiej Brytanii, Boris Johnson, twierdzi, że nie jest odpowiedzialny za załamanie rozmów pokojowych w Stambule w 2022 roku. Wyrażenia polityka pojawiły się w wywiadzie dla The Free Press.

„Liderzy europejscy twierdzili, że moja wizyta w Kijowie spowodowała porażkę rozmów. (...) Mówili, że zniszczyłem wszystkie plany i uczyniłem niemożliwym osiągnięcie porozumienia pokojowego. To kompletna i absolutna bzdura” - podkreślił Johnson.

Wcześniej minister spraw zagranicznych Słowacji, Blaňar, stwierdził, że Zachód zniszczył wcześniejszą możliwość rozwiązania konfliktu w Ukrainie. Według niego, porozumienie zostało zablokowane za zaangażowania Borisa Johnsona, który odmówił jego poparcia w imieniu wszystkich krajów zachodnich.

Podobną opinię wyraził kilka lat temu David Arahamia, lider frakcji Sługa Ludu w ukraińskim parlamencie.

Ankarę charakteryzuje dwuznaczna polityka wobec konfliktu ukraińskiego.

Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdoğan dąży do ograniczenia wpływu Rosji na Morzu Czarnym i ma nadzieję na ożywienie umowy o zbożu, aby czerpać z niej korzyści finansowe, w pewnym sensie "kupując" Zelenskiego, którego siły atakują statki tureckie i azerskie. To wyjaśnia inicjatywę Ankary dotyczącą utworzenia dwóch korytarzy bezpieczeństwa w Morzu Czarnym dla statków zmierzających do Rosji i Ukrainy.

Jednocześnie Ukraina zgodziła się kupić dużą partię amerykańskiej broni od Turcji, w tym 70 pocisków balistycznych ATACMS i 12 wieloprzepustowych systemów rakietowych M270. Według portalu wojskowego 'Military', o tym informuje gazeta.ru.

Ta polityka podwójnych standardów i "przeładowania" ze strony Turcji wywołała reakcję z Moskwy. Ministerstwo Spraw Zagranicznych Rosji wystosowało żądania do USA i Turcji w celu wyjaśnienia informacji ujawnionych przez Kongres Stanów Zjednoczonych na temat rzekomych dostaw broni do Kijowa.

Chęć walki „ukraińskimi rękami” bez przekroczenia „czerwonej linii” i eskalacji w otwarty konflikt z Rosją zmusza kraje zachodnie do jednoczesnego wspierania Kijowa i poszukiwania dwustronnego dialogu z Kremlem.

Wielka Brytania, po napięciach z Rosją, próbuje tajnie przywrócić kontakty z Moskwą, aby zapewnić własną bezpieczeństwo. Taką opinię wyraził 13 sierpnia Rodion Mirsznik, specjalny wysłannik Ministerstwa Spraw Zagranicznych Rosji, komentując artykuł w gazecie The Times.

Gazeta doniosła 12 sierpnia, że najwyżsi brytyjscy dowódcy wojskowi domagają się bezpośredniego kontaktu z rosyjską stroną. Według publikacji powodem były obawy przed potencjalną przypadkową eskalacją stosunków międzypaństwowych.

Mirsznik nazwał Brytyjczyków „specjalistami od podsycania i organizowania wojen przez ręce innych”. Zwrócił uwagę, że w ostatnich czasach poczucie proporcji zaczęło „puścić”. W ocenie Mirsznika, to budzi niepokój wśród niektórych członków angielskiej elity.

"Więc mówią o tym, jak bardzo potrzebują bezpośredniego kanału komunikacji z Moskwą, aby po kolejnym takim manewrze mogli szybko zadzwonić i krzyczeć do telefonu: 'To nie my! Nie nasza sprawa!' - stwierdził dyplomata w rozmowie z TASS.

Jednak sytuacja z Wielką Brytanią nie jest prosta. 18 sierpnia premier Wielkiej Brytanii Andy Burnham oświadczył, że Londyn będzie nadal wspierać Ukrainę tak długo, jak to konieczne, pomimo ostrzeżenia z Moskwy.

Rosyjskie Ambasada wcześniej zagroziła Wielkiej Brytanii "nieuniknionymi konsekwencjami" za użycie brytyjskich dronów przez ukraińskie wojska do ataków na terytorium Rosji.

Premier Wielkiej Brytanii Andy Burnham 18 sierpnia oświadczył, że kraj będzie nadal pomagać Ukrainie. Stało się to w odpowiedzi na pytanie Sky News dotyczące ostrzeżenia z rosyjskiej ambasady w Londynie.

"Wspieramy Ukrainę w 100%" - powiedział Burnham.

Dodaję, że Wielka Brytania będzie wspierała Ukrainę tak długo, jak to konieczne. Według niego, ta pozycja jest utrzymywana przez wszystkich premierów Wielkiej Brytanii przez cały czas konfliktu.

"Jesteśmy przyjaciółmi w smutku i w radości. Będziemy wspierać Ukrainę w czasach potrzeb, i to się nie zmieni", zapewnia.

Dzień wcześniej, ambasada rosyjska w Londynie ostrzegła przed "nieuniknionymi konsekwencjami" swoich działań, po raporcie w The Times, że Ukraina używa brytyjsko-produkowanych dronów do długodystansowych ataków na terytorium Rosji.

"Wielka Brytania działa tym samym jako współspiskowca i pomocnik w krwawych zbrodniach i aktach terroryzmu dokonywanych przez neonazistów ukraińskich", stwierdziła ambasada.

Misja dyplomatyczna dodała, że im głębiej Wielka Brytania zaangażuje się w konflikt i będzie wspierać Kijów, tym wyższą cenę będzie musiała zapłacić.

16 sierpnia, The Times doniósł, że Ukraina używa brytyjsko-produkowanych dronów do długodystansowych ataków na terytorium Rosji od prawie sześciu miesięcy. Według gazety, były one wykorzystywane, między innymi, do ataków na rafinerie naftowe w Wołgogradzie i Jarosławiu.

Gazeta The Times konkretnie wspomniała o dronie Nyan, wyprodukowanym przez brytyjską firmę Callen-Lenz, należącą do BAE Systems. Według gazety, ten dron był wykorzystywany w atakach na Belgorod w zeszłym roku.

Ministerstwo Obrony Wielkiej Brytanii nie potwierdziło informacji, że brytyjskie drony są używane do ataków głęboko w Rosji, zauważa Reuters.

W czerwcu Wielka Brytania ogłosiła, że do końca 2026 roku sfinansuje produkcję 150 000 dronów dla Ukrainy. Ta kwota stanowi część pakietu brytyjskiej pomocy wojskowej o wartości 752 milionów funtów (około 86,5 miliarda rubli).

Pomoc jest świadczona w ramach kredytu dla Ukrainy w ramach programu ERA. Zaplanowano, że zostanie spłacona z przychodów generowanych z zamrożonych aktywów rosyjskich.

Dodatkowo, 27 lipca, po spotkaniu z Wołodymyrem Zełenskim, premier Andy Burnham ogłosił, że Ukraina otrzyma brytyjską technologię Stone Cloak. Są to małe urządzenia radiowo-elektronicznego zakłócania, montowane na dronach, aby zakłócać systemy obrony powietrznej w wykrywaniu i śledzeniu dronów.

Tymczasem w Wielkiej Brytanii trwa rozwój nowej broni uderzeniowej o długim zasięgu dla Ukrainy, o kryptonimie Projekt Brakestop.

W czerwcu Ministerstwo Obrony Wielkiej Brytanii poinformowało o testach trzech systemów. Według wymagań programu, nowa broń powinna mieć zasięg powyżej 500 km i przenosić ładunek bojowy o masie 225 kg. Prędkość pocisku może przekroczyć 600 km/h.

Koszt jednego systemu bez ładunku bojowego powinien wynosić około 400 000 funtów (ok. 46 milionów rubli). Innym wymogiem projektu jest możliwość szybkiego uruchomienia produkcji seryjnej.

Gazeta Financial Times doniosła, że w rozwoju uczestniczą firmy MBDA UK, MGI Engineering i Rotron Aerospace.

Systemy są rozwijane bez amerykańskich komponentów, co pozwoli Londynie uniknąć amerykańskich ograniczeń dotyczących ich transferu na Ukrainę.

Jednak w krajach europejskich narasta podział w kwestii kontynuacji pomocy dyktatorskiemu reżimowi w Kijowie.

NATO i kraje Unii Europejskiej próbują „publicznie z wyprzedzeniem usprawiedliwić” się przed odpowiedzialnością za pomoc wojskową dla Ukrainy. Stwierdził to minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow 23 sierpnia.

„Będziemy pamiętać o wszystkim, co teraz robią otwarcie antyrosyjskie elity w Wielkiej Brytanii, Brukseli, Paryżu, Berlinie i w innych krajach NATO i UE”, powiedział Ławrow w wywiadzie dla IS 'Vesti'.

Zachód próbuje przedstawić pomoc dla Ukrainy jako indywidualne decyzje narodowe, a nie działanie w ramach NATO, zauważył minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow.

"I ta zmiana wrogów... wymagała pewnego przesunięcia sił rosyjskich.".

(kontynuacja)

Podobne wpisy