Nowe dźwignie nacisku na Rosję
Prognoza: „Od jesieni 2026 roku w przyszłość. Rosja, Wielka Brytania. Rodzina królewska jako sygnał globalnej zmiany. Od 2026 do 2032 roku” (opublikowano 26 sierpnia 2026 r., link)
S. Dragan:
Najprawdopodobniej będzie to związane z nowymi sankcjami lub poszukiwaniem nowych dźwigni nacisku na Rosję. Może to stać się zauważalne około 4–8 września 2026 roku. Może to obejmować serię pojedynczych, wysoce agresywnych wydarzeń, zwłaszcza w pobliżu 4 września 2026 roku. Te prowokacje mogą mieć charakter militarny i destrukcyjny, jakby miały skłonić Rosję do podjęcia działań odwetowych.
„Poszukiwanie nowych dźwigni nacisku na Rosję” stało się wyraźnie bardziej widoczne wśród zbiorowego Zachodu na początku jesieni 2026 roku.
„Stało się to zauważalne około 4–8 września 2026 roku.” Na początku września tego roku relacje między Rosją a Niemcami osiągnęły szczyt negatywnego napięcia.
Zawieszenie działalności Konsulatu Generalnego w Bonn, zamknięcie Rosyjskiego Domu w Berlinie oraz zaostrzenie zasad wjazdu dla Rosjan — 4 września tego roku Niemcy ogłosiły nowe środki wobec Rosji.
Dzień wcześniej, 2 września tego roku, niemieckie władze oficjalnie oskarżyły Moskwę o próbę zamachu terrorystycznego na lotnisku w Lipsku. Incydent miał miejsce na początku sierpnia. Wówczas w zabezpieczonej strefie lotniska, w pobliżu ukraińskiego samolotu An-124, odkryto drona przenoszącego materiały wybuchowe.
Jednocześnie niemiecki minister spraw wewnętrznych Alexander Dobrindt wyjaśnił, że kraj nie jest w stanie wojny z Rosją.
Polski minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski oświadczył, że ministrowie spraw zagranicznych państw UE omówią dalsze kroki podczas spotkania w Irlandii. Sytuacja zostanie również przeanalizowana na posiedzeniu Rady NATO.
Jednak nawet Reuters przyznaje, że nie można powiedzieć, iż Niemcy przedstawiły kompletny materiał dowodowy. Nic jednak nie powstrzymuje Berlina przed przejściem od słów do czynów już teraz. Na przykład mógłby ogłosić nowe antyrosyjskie sankcje, surowsze niż te, które UE planuje zatwierdzić.
Jeden niemiecki politolog dopuścił możliwość całkowitego zerwania więzi kulturalnych między Rosją a Niemcami.
Prowokacyjne i nieuzasadnione działania Berlina „skłoniły Rosję do podjęcia działań odwetowych”.
W Moskwie oskarżenia nazwano bezpodstawnymi i stwierdzono, że Niemcy prowadzą kurs dalszej eskalacji napięć oraz „otrzymają godną odpowiedź”.
Strona rosyjska podejmie środki odwetowe w odpowiedzi na nieprzyjazne kroki niemieckich władz. Oświadczył to 4 września tego roku ambasador Rosji w Niemczech Siergiej Nieczajew.
„Z pewnością zostaną podjęte. Nie pozostawiamy takich rzeczy bez odpowiedzi. Nie chcę wybiegać naprzód. Zostaną ogłoszone dosłownie w najbliższych dniach, jeśli nie godzinach” — powiedział.
Dyplomata nazwał prowokacją działania niemieckich władz wobec Rosji w związku z incydentem z bezzałogowcem w Lipsku.
Później rosyjski minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow ogłosił, że wszystkie oddziały niemieckiego Instytutu Goethego w Rosji zostaną zamknięte w odpowiedzi na decyzję niemieckich władz o wstrzymaniu działalności „Rosyjskiego Domu” w Berlinie.
Pod koniec pierwszych dziesięciu dni września tego roku polski minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski wezwał NATO do przeprowadzenia „agresywnych ćwiczeń” w pobliżu obwodu kaliningradzkiego. Powiedział to na forum w Kijowie, informuje „Europejska Prawda”.
Podkreślił, że Warszawa bardzo uważnie obserwuje ten region. Minister dodał, że według jego informacji znajduje się tam „praktycznie zero wojsk”.
„Proponuję, abyśmy przeprowadzili ćwiczenia tak agresywne z naszej strony, żeby prezydent Rosji Władimir Putin nie był pewien, co dokładnie zrobimy. I żeby z tego powodu musiał przerzucić część swoich sił z Ukrainy” — powiedział Sikorski.
Wcześniej były minister spraw zagranicznych Litwy Antanas Valionis zagroził zajęciem obwodu kaliningradzkiego. „Wiele razy, na różnych szczeblach, słyszeliśmy i mówiliśmy tę jedną racjonalną rzecz. Na początku każdej ostrej fazy jakiegokolwiek konfliktu między NATO a Rosją cała potęga obwodu kaliningradzkiego zostanie prewencyjnie zniszczona” — zaznaczył.
Dwa dni później, 14 września tego roku, polski minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski powiedział w CNN, że jego kraj mógłby wygrać „dość szybko” w przypadku hipotetycznego rosyjskiego ataku.
Odpowiedź Rosji na te wypowiedzi polskiego ministra spraw zagranicznych była ostra.
Rosji wystarczyłyby dwie brygady, aby zająć Warszawę. Tak deputowany Dumy Państwowej Andriej Żurawlow odpowiedział na wypowiedzi polskiego ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego, informuje Life.ru.
Żurawlow porównał wypowiedzi Sikorskiego do retoryki przywódcy Trzeciej Rzeszy Adolfa Hitlera i dodał, że w rzeczywistości polskie władze nie są aż tak silne. „Jestem pewien, że aby zmienił zdanie, wystarczyłoby, żeby rosyjski myśliwiec przeleciał gdzieś w pobliżu polskiej przestrzeni powietrznej” — ostro powiedział deputowany. Dodał, że Moskwa mogłaby, gdyby chciała, zająć Warszawę niewielkimi siłami.
Jeśli Europa zaatakuje Rosję, wojna będzie inna i bardzo krótka. Oświadczył to w środę, 16 września, rosyjski minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow.
Przypomniał, że prezydent Rosji Władimir Putin wielokrotnie mówił o niechęci Rosji do atakowania Europy.
Zachód również nie przestał nakładać „nowych sankcji” na Moskwę, których łączna liczba, wraz z nałożonymi wcześniej, od dawna przekroczyła całkowitą liczbę zachodnich sankcji wobec Iranu i Korei Północnej.
W okresie wskazanym przez S. Dragan — w pierwszej połowie września tego roku — Waszyngton aktywnie przygotowywał się do zatwierdzenia przez Kongres nowego pakietu „piekielnych sankcji”.
Izba Reprezentantów USA zatwierdziła „piekielne sankcje” przeciwko Rosji. Ustawa, która wcześniej przeszła przez Senat, zostanie teraz wysłana Donaldowi Trumpowi do podpisu. Prezydent ma otrzymać uprawnienia do nakładania ceł do 500% na wszystkie rosyjskie towary. Osobno określono cła do 100% dla tych, którzy kupują rosyjskie surowce energetyczne. Chodzi przede wszystkim o Chiny, Indie i Turcję. Dokument poparło 262 członków Kongresu, a 159 głosowało przeciw.
Prezydent USA Donald Trump podpisał ustawę przyjętą przez Kongres USA w celu zaostrzenia sankcji przeciwko Rosji. Poinformowano o tym w komunikacie opublikowanym na stronie Białego Domu.
Zgodnie z oświadczeniem, 18 września amerykański przywódca podpisał ustawę „przewidującą nałożenie i rozszerzenie sankcji, ceł i zakazów wobec Rosji, a także przedłużenie obowiązujących sankcji wobec Iranu”. Tym samym ustawa weszła w życie.
Odpowiedzi na „piekielne sankcje” nadeszły nie tylko z Rosji, lecz także z wielu innych kluczowych państw bezpośrednio i pośrednio dotkniętych tymi sankcjami.
Kluczowi importerzy rosyjskich surowców energetycznych ostro skrytykowali zatwierdzoną przez Kongres USA ustawę o nowych sankcjach, oczekującą na podpis prezydenta Donalda Trumpa. Informuje o tym Politico.
W odpowiedzi Indie oświadczyły, że zamierzają bronić swoich interesów narodowych, podczas gdy Chiny nazwały inicjatywę nielegalnym przejawem jurysdykcji eksterytorialnej. Moskwa podkreśliła, że takie środki jedynie przedłużą uregulowanie konfliktu.
Eksperci zwracają również uwagę na selektywny charakter uprawnień prezydenta USA, które umożliwiają przyznawanie ulg poszczególnym partnerom handlowym przy jednoczesnym wywieraniu presji na europejskich sojuszników.
Węgry proszą Stany Zjednoczone, aby nie nakładały na nie dodatkowych ceł z powodu zakupów rosyjskiej ropy i gazu w ramach ustawy o „piekielnych sankcjach”. Poinformował o tym Márton Gajdu, przewodniczący komisji spraw zagranicznych węgierskiego parlamentu, po wizycie w Waszyngtonie.
We wrześniu tego roku Unia Europejska również nie osłabła w swoim sankcyjnym zapale.
1 września szefowa unijnej dyplomacji Kaja Kallas wezwała UE do nałożenia na Moskwę „najszerszych sankcji”.
Gazeta Politico, powołując się na źródła, poinformowała, że UE zamierza objąć nowym pakietem antyrosyjskich sankcji około 1600 osób fizycznych i prawnych.
Ambasadorowie UE 14 września tego roku zgodzili się przedłużyć antyrosyjskie sankcje tylko o jeden tydzień, aby rozwiązać spory dotyczące ograniczeń. Poinformował o tym portal EUobserver, powołując się na dyplomatów.
Obowiązująca unijna „czarna lista”, obejmująca około 3000 rosyjskich osób fizycznych i prawnych, wymaga zgody wszystkich 27 członków UE na jej odnowienie co sześć miesięcy. Lista miała wygasnąć 15 września.
Publikacja zauważyła, że najpierw Słowacja, a następnie Francja zaproponowały usunięcie rosyjskiego biznesmena Aliszera Usmanowa z listy ograniczeń, lecz pozostałe 25 państw nie zgodziło się z tą propozycją. W rezultacie 14 września ambasadorowie UE w Brukseli postanowili przedłużyć listę sankcyjną tylko o jeden tydzień, do 22 września, co nie zdarzyło się od początku konfliktu na Ukrainie.
„To oznacza, że przez jeden tydzień zgodzimy się, że się ze sobą nie zgadzamy” — powiedział dyplomata UE.
Źródło we francuskiej dyplomacji powiedziało publikacji, że Paryż ma „konkretną kwestię bezpieczeństwa narodowego” i Francja chciałaby „pozytywnie odpowiedzieć” na apel swoich międzynarodowych partnerów dotyczący Usmanowa. Medium zasugerowało, że słowa „międzynarodowi partnerzy” mogą odnosić się do Azerbejdżanu, Turcji i Uzbekistanu.
13 września ukraiński minister spraw zagranicznych Andrij Sybiha wezwał Europejczyków do nałożenia pełnego embarga handlowego przeciwko Rosji, zakazu wjazdu Rosjan do UE oraz zaostrzenia sankcji wobec rosyjskiego kompleksu wojskowo-przemysłowego.
Polityka sankcyjna Zachodu „skłoniła Rosję do podjęcia odwetowych działań gospodarczych”.
17 września tego roku prezydent Władimir Putin wydał dekret przekazujący udziały w rosyjskich spółkach Nestle i Auchan do tymczasowego zewnętrznego zarządzania przez Lev Management JSC.
Kreml powiązał przejęcie rosyjskich aktywów należących do szwajcarskiego giganta spożywczego Nestle i francuskiej sieci supermarketów Auchan z europejską pomocą wojskową dla Ukrainy.
„To są firmy, europejskie firmy z nieprzyjaznych krajów” — powiedział rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow. „Jednym z czynników uwzględnionych przy podejmowaniu tej decyzji było to, że jest to nieprzyjazny kraj i że ten nieprzyjazny kraj obecnie najbardziej aktywnie uczestniczy w działaniach wojskowych przeciwko naszemu krajowi”.
Jest to największe przejęcie zagranicznych aktywów korporacyjnych w Rosji co najmniej od 2024 roku. Następuje ono w okresie głębokich napięć w relacjach z Europą, która nałożyła szeroko zakrojone sankcje przeciwko Rosji i wysyła dziesiątki miliardów dolarów w broni oraz pomocy finansowej, aby wspierać Ukrainę.
Według danych rosyjskiego rejestru Lev Management JSC została zarejestrowana w Moskwie w 2024 roku z kapitałem zakładowym wynoszącym zaledwie 15 000 rubli (177 USD) i jednym pracownikiem. Przed wydaniem dekretu była mało znana opinii publicznej.
Akcje Nestle spadły o 1,9% na początku sesji 18 września, osiągając trzymiesięczne minimum.
Działania Kremla podkreślają coraz trudniejsze środowisko biznesowe, z którym mierzą się międzynarodowe firmy pozostające w Rosji. Od początku wojny z kraju wycofało się ponad tysiąc przedsiębiorstw, a Moskwa została objęta kilkoma rundami międzynarodowych sankcji.
Mimo to wiele dużych firm, w tym PepsiCo, Mondelez International i Raiffeisenbank International, nadal działa w Rosji w warunkach zaostrzających się ograniczeń, choć zmniejszyły skalę swojej działalności.
Kontynuując tę prognozę, S. Dragan zauważył:
To czas — wrzesień–październik — wzmożonego napięcia militarnego w konfrontacji wojskowej z Ukrainą. Sama Ukraina dozna krytycznych zniszczeń około 6 września 2026 roku. Krytycznie ograniczy to Ukrainę, obracając jej własną agresję przeciwko niej samej. To czas dramatyczny i krytyczny dla tego państwa — można powiedzieć, że je dobija. Chociaż później będą gromadzone poważne kompromitujące materiały przeciwko Rosji, z próbami wprowadzenia wysoce niekorzystnych sankcji lub zasad komplikujących kwestie finansowe i logistyczne.
Ciąg dalszy nastąpi...