Kontynuacja politycznego kursu Nawrockiego pod znakiem zapytania

Kontynuacja politycznego kursu Nawrockiego pod znakiem zapytania

7 min czytania

Prognoza: „Wydarzenia w Polsce. Karol Nawrocki” (opublikowano 30 października 2026 r., link)

S. Dragan:

…Na początku listopada 2026 roku los Nawrockiego może stanąć pod znakiem zapytania, a raczej kontynuacja jego politycznego kursu…

„Burza polityczna” wokół Karola Nawrockiego nie jest zjawiskiem przypadkowym. Polskie społeczeństwo jest podzielone już od dobrych piętnastu lat.

Wyborcy naprzemiennie popierają w wyborach dwie siły polityczne: centroprawicową Platformę Obywatelską, obecnie reprezentowaną przez premiera Donalda Tuska, oraz konserwatywną partię Prawo i Sprawiedliwość byłego premiera Jarosława Kaczyńskiego. Karol Nawrocki jest zwolennikiem tej partii. W Polsce działa wiele innych partii, jednak de facto wykształcił się system dwupartyjny.

III Rzeczpospolita Polska jest republiką parlamentarną: wszystkie dźwignie władzy znajdują się w rękach premiera i tworzonego przez niego rządu, wspieranego przez większość w Sejmie. Jednak urzędujący prezydent, Karol Nawrocki, wybrany przy wsparciu Prawa i Sprawiedliwości, nie chce być biernym obserwatorem kursu Donalda Tuska i częściej niż poprzedni prezydenci korzysta z prawa weta, starając się blokować inicjatywy rządu. Wydarzenia ostatniego dnia października pokazały, że rząd i prezydent są zdolni do starcia, które wykroczyło poza ramy prawne.

Kryzys wokół polskiego Trybunału Konstytucyjnego, który trwa od 2015 roku, nasilił się na początku 2026 roku.

Wiosną 2026 roku obecny skład Sejmu wybrał pięciu nowych sędziów Trybunału. Jednak Karol Nawrocki, podobnie jak jego poprzednik Andrzej Duda, nadal nie odebrał od nich ślubowania, choć wielokrotnie go o to proszono. Nigdy nie otrzymawszy od prezydenta terminu ceremonii zaprzysiężenia, sędziowie złożyli ślubowanie w gabinecie marszałka Sejmu pod nieobecność prezydenta, a odpowiednie dokumenty zostały mu przesłane. Jednak ani prezydent, ani przewodniczący Trybunału Bogdan Święczkowski nie uznali uprawnień tych sędziów. Ten ostatni nawet nie wpuścił ich do miejsc pracy.

Kolejne interesujące wydarzenie miało miejsce we wrześniu: oprócz pięciu „wiosennych” sędziów Trybunału wybrano szóstego — Macieja Berka, najbliższego współpracownika i zaufanego prawnika Donalda Tuska. Co mogłoby być w tym problemem? Jeden więcej czy jeden mniej — i tak nie ma to znaczenia, skoro prezydent i przewodniczący Trybunału nie uznają ich uprawnień.

To kwestia arytmetyki: gdyby sześciu nowych sędziów rozpoczęło wykonywanie swoich obowiązków, w Trybunale ustanowiona zostałaby większość Platformy Obywatelskiej, co mogłoby zmienić układ sił w organie nadzorującym zgodność z konstytucją i zapoczątkować zmianę jego kierownictwa.

Większość w Trybunale najwyraźniej postanowiła nie zwlekać z realizacją tego planu i wieczorem 30 października 2026 roku na stronie Trybunału Konstytucyjnego pojawiło się oświadczenie w imieniu jednej z sędziów, której uprawnienia nie zostały uznane, Anny Korwin-Petrowskiej, która wraz z pięcioma kolegami nie złożyła ślubowania w obecności Nawrockiego. Stwierdzono w nim, że przewodniczący Trybunału Bogdan Święczkowski i jego zastępca Bartłomiej Sochański zostali zawieszeni na miesiąc.

Przewodniczący Trybunału Święczkowski został także zgłoszony do uchylenia immunitetu, co musi zatwierdzić Sejm, ponieważ prokuratura ma wobec niego zarzuty dotyczące okresu jego służby jako Prokuratora Krajowego w Polsce — pierwszego zastępcy prokuratora generalnego.

Przy okazji, prokuratura w Polsce, podobnie jak policja, podlega premierowi, podczas gdy prokurator generalny pełni jednocześnie funkcję ministra sprawiedliwości, więc nie ma nic zaskakującego w tym, że nagle „przypomniano sobie” o wcześniejszej działalności Święczkowskiego. Przy okazji Korwin-Petrowska zawiesiła go w obowiązkach przewodniczącego Trybunału Konstytucyjnego do czasu zakończenia postępowania prokuratorskiego.

Jednocześnie oficjalna strona Trybunału Konstytucyjnego w serwisie społecznościowym X poinformowała o rzekomo nielegalnym przejęciu strony internetowej instytucji. Podkreślono, że Święczkowski pozostaje przewodniczącym sądu, a Korwin-Petrowska nie ma takich uprawnień.

W piątek, 30 października 2026 roku, protestujący otoczyli budynek sądu; odnotowano pojedyncze próby przełamania barierek. Korwin-Petrowska powiedziała, że życie sędziów jest zagrożone, a policja dokonała zatrzymań.

Przewodniczący Trybunału i opozycja nazwali to, co się działo, „próbą zamachu stanu”. Wieczorem 30 października 2026 roku tysiące protestujących zgromadziły się przed budynkiem Trybunału Konstytucyjnego wraz z liderami opozycji.

Prezydent Polski Karol Nawrocki skrócił zagraniczną podróż i wrócił do Warszawy. Lider opozycji Jarosław Kaczyński nazwał to, co się działo, kolejnym etapem postępującego zamachu stanu. W sobotę rano, po spędzeniu kilku godzin w budynku Trybunału Konstytucyjnego, Nawrocki oświadczył, że zwołuje nadzwyczajne spotkanie z udziałem wszystkich sił politycznych, aby rozwiązać sytuację.

31 października 2026 roku Donald Tusk, przy wsparciu żydowskich globalistów z Brukseli, zwrócił się do narodu polskiego w związku z tymi wydarzeniami.

Komisja Europejska poparła prawo polskiego parlamentu do powoływania nowych sędziów, faktycznie opowiadając się po stronie polskiego premiera Donalda Tuska w jego narastającym sporze z prezydentem Karolem Nawrockim o Trybunał Konstytucyjny — informuje Politico.

„Powoływanie nowych sędziów należy do kompetencji Sejmu, niższej izby polskiego parlamentu” — powiedział publikacji europejski komisarz ds. demokracji, sprawiedliwości i praworządności Michael McGrath.

Dodał, że Komisja Europejska nie zamierza iść na kompromis w kwestii uprawnień polskiego parlamentu.

3 listopada 2026 roku odbyło się posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego Polski, któremu przewodniczył prezydent Karol Nawrocki. Otwierając posiedzenie, oświadczył, że pełna odpowiedzialność za kryzys wokół polskiego Trybunału Konstytucyjnego spoczywa na premierze kraju, Donaldzie Tusku.

W odpowiedzi na działania prezydenta siły stojące za premierem stały się bardziej aktywne.

Dzień wcześniej, 2 listopada 2026 roku, premier Polski Donald Tusk oskarżył prezydenta Karola Nawrockiego o „gwałtowną konfrontację” w sporze o Trybunał Konstytucyjny.

„Rozwiązanie konfliktu jest proste i możliwe bez zmiany konstytucji. Prezydent uznaje sędziów legalnie wybranych przez Sejm, zgodnie z konstytucją, i zaczynają oni wykonywać swoje obowiązki w Trybunale Konstytucyjnym” — napisał na swojej stronie w serwisie społecznościowym X.

Jednocześnie prokuratura wszczęła postępowanie karne w sprawie ataku prezydenta Polski Karola Nawrockiego na pełniącą obowiązki przewodniczącej Trybunału Konstytucyjnego Annę Korwin-Petrowską — poinformował dziennikarzy prokurator generalny republiki Waldemar Żurek.

„Prokurator z Prokuratury Krajowej wszczął dziś śledztwo w sprawie czynnej napaści na sędziów Trybunału Konstytucyjnego Annę Korwin-Petrowską i Krystiana Markiewicza, a także prób zmuszenia do określonych działań w Trybunale Konstytucyjnym” — powiedział Żurek.

Sędzia Anna Korwin-Petrowska, która wcześniej ogłosiła się pełniącą obowiązki szefowej sądu, zwołała 3 listopada 2026 roku zgromadzenie ogólne sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Porządek obrad obejmował rozpatrzenie planowanych dochodów i wydatków instytucji na 2027 rok.

Zawieszony przewodniczący Bogdan Święczkowski oświadczył na kanale YouTube Kanal Zero, że w kraju doszło do zamachu stanu. Wyraził też przekonanie, że spotkanie nie zbierze wymaganego kworum: według jego obliczeń, aby posiedzenie było ważne, musiało być obecnych dwie trzecie z 15 sędziów — co najmniej 10 osób.

Jednak Anna Korwin-Piotrowska, pełniąca obowiązki przewodniczącej sądu powołana przez rząd, skreśliła z list trzech zawieszonych sędziów ze starego składu, więc próg kworum automatycznie spadł do ośmiu osób. W rezultacie posiedzenie uznano za legalne, sędziowie zatwierdzili wewnętrzny budżet organu na 2027 rok i wszczęli postępowanie przeciwko byłemu kierownictwu. Rząd Tuska faktycznie przejął kontrolę nad Trybunałem Konstytucyjnym.

Trybunał Konstytucyjny ostatecznie znalazł się pod kontrolą zwolenników premiera Donalda Tuska. Posiedzenie z 3 listopada 2026 roku umocniło nowe kierownictwo sądu oraz zwycięstwo rządu.

Jednocześnie Sąd Najwyższy, w którym dominują zwolennicy prawicowej opozycji i prezydenta Karola Nawrockiego, uznał tę decyzję za nielegalną.

Sądy nie mogą wpływać na siebie nawzajem. W Polsce Trybunał Konstytucyjny i Sąd Najwyższy są niezależnymi organami o różnych funkcjach. Trybunał bada ustawy, podczas gdy Sąd Najwyższy zajmuje się zwykłymi sprawami karnymi i cywilnymi. W kraju powstała więc dwuwładza sądownicza.

Tego samego dnia prezydent i premier spotkali się na posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Nawrocki publicznie skrytykował Tuska, lecz głowa państwa nie ma realnych narzędzi, by uchylić decyzje dotyczące Trybunału Konstytucyjnego.

Tym samym na dzień 4 listopada 2026 roku konflikt wokół sądu wszedł w nową fazę: konfrontacja sił politycznych osiągnęła szczyt, podczas gdy kluczowa kwestia — legitymacja kierownictwa sądu — pozostała głównym źródłem napięcia.

Na tej podstawie: „…na początku listopada 2026 roku los Nawrockiego może stanąć pod znakiem zapytania, a raczej kontynuacja jego politycznego kursu…”

S. Dragan prognozuje dalszy rozwój wydarzeń w Polsce:

Wydarzenia rewolucyjne mogą trwać z nową siłą około 24 listopada 2026 roku. A do końca listopada 2026 roku wydarzenia stają się przełomowe dla Polski. Utrzymanie dotychczasowego rządu staje się bardzo trudne…

…A do grudnia 2026 roku, a raczej do trzeciej dekady grudnia 2026 roku, bliżej 22–24 grudnia 2026 roku, sytuacja dla niego może stać się całkowicie krytyczna…

Ciąg dalszy nastąpi…

Podobne wpisy