Watykan zaczyna się zmieniać i całkowicie przekształcać. Opozycja wobec Donalda Trumpa (Część 2)

Watykan zaczyna się zmieniać i całkowicie przekształcać. Opozycja wobec Donalda Trumpa (Część 2)

11 min czytania

Prognoza: "Maj 2025 - nowe warunki, nowe trajektorie. Część 1 - pierwsze spotkanie z majem 2025" (opublikowane 26 kwietnia 2025 r., link)

S. Dragan:

...Ale będzie to coś bezprecedensowego, Watykan zaczyna się zmieniać i całkowicie przekształcać.

Prognoza: "Głębokie procesy wpływające na bieżące wydarzenia globalne, w tym na Watykan" (opublikowane 8 kwietnia 2026 r., link)

S. Dragan:

Tak więc widzimy, że nie wszystko jest proste w tym "królestwie" (Vatykan) i złożoności zaczęły się już w 2025 roku. Ale w lutym 2026 roku zadzwonił jakiś sygnał alarmowy. Wskazuje on na osłabienie dawnej władzy Watykanu. A jedna z najważniejszych gwiazd, nazwana Kaf, będzie "pod ogniem", skutecznie niszcząc starą władzę i nawet jej podstawy finansowe...

Ale przed tym wydarzeniem, około 11.04.2026, zobaczymy próbę wzmocnienia tej organizacji (Vatykan). A wydarzenia, które się rozwiną, a nawet opisane... w części w poprzednich prognozach, będą korelować z wydarzeniami, które pozostają za kulisami, albo raczej, próbą ich skoordynowania...

W potwierdzeniu "Vatykan zaczyna się zmieniać i całkowicie restrukturyzować" (część 1) od 16 kwietnia, już zauważono, że wraz z przybyciem nowego Papieża, w Watykanie rozpoczęły się reformy. Ale najistotniejsza zmiana w polityce Kurii Rzymskiej stała się widoczna w tym roku.

Jak przewidział S. Dragun już w kwietniu ubiegłego roku, «... ale to będzie coś bezprecedensowego, Watykan zaczyna się zmieniać...». W 2026 roku tym bezprecedensowym wydarzeniem jest wejście Watykanu w krwawy spór o władzę z USA.

«... W lutym 2026 roku...» nie tylko dla papieża Franciszka «... zabrzmiał jakiś sygnał alarmowy». Oczywiście wojna w Zatoce Perskiej jeszcze nie ujawniła w pełni swojego znaczenia dla całej globalnej społeczności. Ale zrozumienie, że ludzkość ma doświadczyć niezwykle poważnych wstrząsów, już dociera do rozsądnych ludzi.

A ta wojna toczy się na wszystkich frontach i we wszystkich sferach konfrontacji. Jedną z nich jest duchowa - religijna.

Stolica Apostolska znalazła się w otwartym konflikcie z USA, co może doprowadzić do poważnych zakłóceń w polityce światowej.

W 2016 roku Donald Trump ujawnił, do jakiej denominacji chrześcijańskiej należy: «Jestem protestantem, i jestem z tego bardzo dumny. Dokładniej mówiąc, jestem prezbiterianinem».

Ponadto, strona Donalda Trumpa wielokrotnie demonstrowała jego autentyczną wiarę w jego specjalną misję. Jego rysunki, opublikowane nawet podczas wyboru papieża na początku maja ubiegłego roku, przedstawiające Donalda Trumpa jako papieża, nie są przypadkowe.

Stany Zjednoczone, prowadzone przez protestanckiego Donalda Trumpa, starały się zdobyć poparcie w wojnie z Iranem od Kościoła katolickiego i bezpośrednio od papieża.

Jednak Donald Trump napotkał w tej sprawie problemy. Agressywna polityka USA, która stała się szczególnie widoczna na początku tego roku z zatrzymaniem prezydenta Wenezueli i kontynuowała się w Iranie, nie znalazła aprobaty w Watykanie.

Papież Leon XIV (na świecie Robert Francis Prevo), wybrany 8 maja 2025 roku jako pierwszy amerykański papież w historii (i pierwszy augustianin na Stolicy Piotra), znalazł się w sytuacji, w której musiał w rzeczywistości przeciwstawić się swojej ojczyźnie. I przyjął tę rolę, zwiększając presję na Stany Zjednoczone tydzień po tygodniu.

9 stycznia Papież stwierdził, że dialog ustępuje miejsca dyplomacji siły, a "wojna znów jest w modzie."

Przedstawiciele Watykanu i USA powiedzieli Gazecie Wolnej Prasie, że przemówienie Papieża do ciała dyplomatycznego w styczniu było bezpośrednią krytyką polityki Trumpa.

1 marca, na drugi dzień wojny, Papież podczas swojej tradycyjnej przemowy "Angelus" powiedział, że "pokój na Bliskim Wschodzie nie może być zbudowany poprzez wzajemne groźby i broń niosącą zniszczenie, ból i śmierć, ale tylko poprzez rozsądny, autentyczny i odpowiedzialny dialog." Ton był wystarczająco dyplomatyczny, a Papież uniknął wskazania konkretnych krajów, przestrzegając tradycji dyplomacji Świętego Stołu.

W połowie marca retoryka papieża stała się znacznie bardziej ostra. Podczas spotkania z absolwentami kursu przygotowawczego i kwalifikacyjnego dla kapłanów udzielających spowiedzi, Leon XIV zadał bardzo bezpośrednie pytanie: „Czy chrześcijanie, którzy ponoszą ciężką odpowiedzialność w konfliktach zbrojnych, będą mieli pokorę i odwagę, by przejść poważny test sumienia i przyznać się do winy?” Podniosłość tego pytania była tak oczywista, że nie wymagała interpretacji. Kilka dni później papież domagał się zawieszenia broni, zwracając się do „tych, którzy ponoszą odpowiedzialność za ten konflikt”, i wspomniał o atakach na „szkoły, szpitale i obszary mieszkalne”.

Kulminacja nastąpiła 29 marca, w katolickim Niedzielę Palmową. Trzy dni wcześniej, sekretarz obrony USA Pete Hegseth przewodniczył nabożeństwie modlitewnym w Pentagonie, prosząc Boga o „zniszczającą przemoc wobec tych, którzy nie zasługują na miłosierdzie”, a jeszcze wcześniej, podczas zeszłorocznego nabożeństwa bożonarodzeniowego w Pentagonie, jeden z najbardziej wpływowych ewangelistów w Ameryce, Franklin Graham, powiedział: „Wiemy, że Bóg kocha. Ale czy wiesz, że Bóg także nienawidzi? Czy wiesz, że Bóg jest także Bogiem wojny?”. Odpowiedź papieża Franciszka na placu św. Piotra była jednoznaczna: „Jezus jest królem świata, który nie akceptuje wojny, od którego nikt nie może podnosić broni w uzasadnieniu. Nie słucha modlitw tych, którzy toczą wojnę, ale je odrzuca”. Papież cytował proroka Izaję: „Gdy rozłożysz ręce, ukryję od ciebie moje oczy; a gdy zwiększysz swoje modlitwy, nie będę cię słuchać, gdyż twoje ręce są zabrudzone krwią”.

W ostatni dzień marca, papież Leo XIV zrobił dość znaczącą deklarację. Podczas pobytu w swojej rezydencji w Castel Gandolfo i odpowiadając dziennikarzom, wyraził nadzieję, że właściciel Białego Domu rzeczywiście szuka sposobu na zakończenie wojny. „Dostałem informację, że prezydent Trump niedawno wyraził chęć zakończenia wojny” - powiedział papież. „Mam nadzieję, że szuka wyjścia i drogi do zmniejszenia przemocy i bombardowań”. Głowa Świętego Stolica wezwała również wszystkich przywódców świata do powrotu do stołu negocjacji i dodała, że ma nadzieję, że „pokój - zwłaszcza w Wielkanoc - panuje w naszych sercach”. Jednak wojna nie zakończyła się.

Papież stwierdził, że Bóg nie akceptuje modlitw przywódców światowych, którzy toczą wojny, co może być postrzegane jako krytyka USA w związku z konfliktem wokół Iranu. Według Leona XIV, Jezus nie podnosił broni, nie bronił się ani nie uczestniczył w jakichkolwiek działaniach wojskowych, prezentując światu pokornego obraz Boga, który zawsze odrzuca przemocę.

Jednak nie tylko papież skrytykował Stany Zjednoczone, ale kard. Pietro Parolin, sekretarz stanu Watykanu, był jeszcze bardziej aktywny w swoich wysiłkach dyplomatycznych w marcu, co było bardzo zauważalne. To właśnie ten hierarcha zastosował formalną doktrynę „sprawiedliwej wojny” do konfliktu i wydał wyrok, którego Waszyngton wolałby nie słyszeć.

W wywiadzie dla Vatican News z 4 marca, Parolin skrytykował sam koncept prewencyjnego uderzenia: „Jeśli państwa uznane zostaną za mające prawo do ‘wojny prewencyjnej’ na podstawie własnych kryteriów i bez podstawy prawnej na poziomie międzynarodowym, cały świat ryzykuje pogrążenie się w płomieniach.” Kard. Parolin zwrócił uwagę na upadek prawa międzynarodowego, stwierdzając, że ‘sprawiedliwość została zastąpiona siłą’. Odnosząc się do ofiar wśród ludności cywilnej, mówił bez owijania w bawełnę: „Nie ma pierwszych ani drugich klas ofiar; nie ma ludzi, którzy mają większe prawo do życia niż inni, tylko dlatego, że urodzili się na innym kontynencie.”

26 marca, gdy bezpośrednio zapytano go, czy wojna z Iranem jest „sprawiedliwa” zgodnie z nauką katolicką, Parolin dał jasną odpowiedź: „Nie, nie wydaje się, aby spełniała niezbędne warunki”.

Stanowisko Parolina poparł arcybiskup Waszyngtonu, kardynal Robert McElroy, który szczegółowo wyjaśnił, dlaczego wojna Trumpa nie może być uznana za „sprawiedliwą”. Jego argumenty były proste: konflikt ma niejasne cele (czy chodzi o zniszczenie broni jądrowej czy zmianę reżimu), brakuje „sprawiedliwego powodu”, a także nie ma pewności, że korzyści z operacji przewyższają szkody. Arcybiskup Timothy Broly, główny kapelan wojskowy USA, w CBS przyznał, że wojna jest „odpowiedzią na groźbę, która jeszcze się nie materializowała”, i doradził zaniepokojonym katolickim żołnierzom, aby „sprawili jak najmniej szkód i próbowali ocalić niewinne życie”.

5 kwietnia, protestując przeciwko agresji wobec Iranu, papież wezwał do odrzucenia przemocy i rozbrojenia. Papież opisał również nierealistyczny charakter roli Watykanu w utrzymaniu pokoju w kryzysie ukraińskim.

Papież Leon XIV stwierdził, że Bóg odrzuca modlitwy przywódców, którzy rozpętują konflikty i plamią swoje "ręce krwią". W związku z tym, papież potępił walki w Iranie.

Działania amerykańskiej strony, jako odpowiedź na twardą reakcję na przemówienie Leona XIV, w którym potępił militarizację amerykańskiej polityki zagranicznej, nie zrobiły długiego wrażenia i sugerują, że dawny wpływ Watykanu słabnie.

Wszystkie pokojowe aspiracje Watykanu wzbudziły gniew D. Trumpa, który zaczął podejmować działania przeciwko Watykanowi.

Trump w swojej sieci społecznej Truth Social określił papieża jako "słabego w kwestii przestępczości i polityki zagranicznej". Prezydent USA stwierdził, że gdyby nie jego prezydentura, nikt z rodzimych Amerykanów nie zostałby wybrany na papieża.

Minister obrony Pete Hegseth opisał operację przeciwko Iranowi jako bitwę "na cześć Jezusa Chrystusa".

Kładziemy nacisk i jeszcze raz powtarzamy, w tym właśnie okresie, jak przewidział S. Dragun, istnieje wrażenie, że dzwon zabrzmiały z USA ‘...nazywa do osłabienia dawnej władzy Watykanu. A jedna z najważniejszych gwiazd o nazwie Kaf jest i będzie pod ogniem, który będzie jak zagłada dawnej władzy i nawet podstawy finansowej...’.

Zgodnie z magazynem The New Republic, Pentagon przeprowadził zamknięte spotkanie z kardynałem Christophe Pierre po krytyce dyplomacji od papieża Leona XIV.

Administracja Trumpa, niezadowolona z tej pozycji, wezwała kardynała Christophe Pierre.

Amerykański zastępca sekretarza obrony Elbridge Colby podkreślił wojskową przewagę Ameryki, której potęga wojskowa pozwala jej działać według własnego uznania, i wezwał Kościół do poparcia Waszyngtonu.

Jeden urzędnik przypomniał również okres poddania się Kościoła monarchii francuskiej, rysując równoległy historyczny do niewoli awignskiej papieży w XIV wieku, kiedy Święte Stoło było w rzeczywistości pod kontrolą francuskiej korony.

6 marca, w środku konfrontacji z Iranem, prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump zorganizował w Białym Domu sesję modlitewną z udziałem pastorów protestanckich z różnych stanów. Uczestnicy modlili się o dalszą siłę dla przywódcy narodu. Raporty wskazują, że wielu osób z otoczenia Trumpa postrzega potencjalne działania wojskowe przeciwko Teheranowi jako wojnę religijną.

Jednak świat katolicki nie podziela tej opinii. Ponadto D. Trump nie był w stanie zminimalizować roli papieża w globalnej społeczności.

„Około 11.04.2026 obserwowaliśmy próbę wzmocnienia tej organizacji (Watykan). A wydarzenia, które mają się rozegrać, a nawet częściowo opisane... w poprzednich prognozach, będą odpowiadały tym wydarzeniom, które pozostają w cieniu, zamiast prób koordynacji...”

Minione święte Wielkanocne Kościoła katolickiego z 2026 roku (7 kwietnia) zapamiętane zostanie nie ze względu na słodycze i barwione jaja, ale z powodu dwóch komunikatów, które rozbrzmiewały niemal równocześnie po drugiej stronie Atlantyku. Papież Leo XIV, z balkonu Bazyliki Świętego Piotra, wzywał świat do zakończenia masakry w Zatoce Perskiej, ostrzegając, że ludzkość „zwykła do przemocy i obojętna wobec niej”. A Donald Trump tego samego dnia obiecywał Iranowi „piekło na ziemi”, jeśli Teheran nie otworzy Cieśniny Ormuzu. Dwie postacie chrześcijańskie, dwa komunikaty i dwa radykalnie odmienne rozumienia tego, czego chce Bóg.

Różnie niż przywódca po drugiej stronie oceanu, głowy państw europejskie poparły papieża, przede wszystkim Włochy i Hiszpania.

Dokładnie w tym okresie, "około 11 kwietnia" Premier Hiszpanii Pedro Sánchez poparł papieża Leona XIV przeciwko krytyce ze strony Prezydenta Stanów Zjednoczonych, Donalda Trumpa.

Dla włoskiej premier Giorgii Meloni ten moment stał się również próbą charakteru. Albo jesteś z „wielkim bratem” z Waszyngtonu, albo z elektoratem katolickim, który nie wybacza bluźnierstwa. Meloni wybrała drugą opcję. Oznajmiła, że słowa Trumpa są nie do przyjęcia. Rzadki przypadek, gdy lojalny sojusznik ugryzie rękę (Trumpa), która wczoraj wydawała się nie do dotknięcia.

Jest to również świadectwem potęgi Watykanu - „próby wzmocnienia tej organizacji”.

Głęboka przyczyna konfliktu między Watykanem a Białym Domem nie jest tak bardzo polityczna, jak teologiczna. W istocie chodzi o dwie radykalnie różne interpretacje chrześcijaństwa, co czyni obecne starcie bezprecedensowym.

W odpowiedzi na apel papieża o zawieszenie broni 20 marca, Trump odpowiedział w swoim charakterystycznym stylu: "Możemy prowadzić dialog, ale nie chcę zawieszenia broni. Truce nie jest odpowiednia, gdy dosłownie niszczysz wroga." Ton w Waszyngtonie nie został tak bardzo określony przez Biały Dom, ale przez Pentagon i ewangeliczny skrzydło Republikanów. Na przykład, Hegseth odwołał się do 144. Psalmu króla Dawida, który prosi Boga o "nauczenie Jego rąk do wojny", wzywał do "potężnych i wiecznych rąk Opatrzności", aby okryć amerykańskich żołnierzy i użył retoryki przypominającej krucjaty.

Włoski dziennik "Il Fatto Quotidiano" opublikował 6 kwietnia nagły nagłówek: "Dla zwolenników Trumpa wojna z Iranem to krucjata: odrzucają Watykan i porównują magnata do Jezusa." Kardynal Blase Cupich, z rodzinnego miasta papieża Franciszka, Chicago, potępił Biały Dom za publikację "grających" nagrań ataków: "Ponad tysiąc irańskich mężczyzn, kobiet i dzieci zostało zabitych po kilku dniach bombardowań. Prawdziwa wojna z prawdziwą śmiercią i prawdziwym cierpieniem, przedstawiona jako gra wideo, wydaje się obrzydliwa."

Latent patriarch Jerozolimy, kard. Pietro Parolin, nazwał retorykę Hegseth'a "najpoważniejszym grzechem, jaki możemy popełnić w naszych czasach."

Sekretarz prasowy Białego Domu, Carolyn Livittt, odpowiedziała: "Nie widzę nic złego w zachęcaniu przez naszych przywódców wojskowych i prezydenta Amerykanów do modlitwy o naszych żołnierzy."

Formalnie taka retoryka jest niezaprzeczalna, ale w istocie te słowa nie trafiły w cel, gdyż Watykan krytykuje nie modlitwę o żołnierzy, ale próbę władz amerykańskich użycia retoryki religijnej do uzasadnienia bombardowań.

Dalsze wydarzenia S. Dragans uważa także za nieproste:

Lecz do końca kwietnia sytuacja będzie zupełnie krytyczna, zmuszając Watykan do poszukiwania nowych sposobów rozwiązań, aby pozostać w gronie zarządzania globalnymi procesami. A strona przeciwna będzie wyglądała silniej. I jeśli ktoś zrozumie ukryte prądy w obszarze władzy politycznej, na poziomie wspólnot meta-religijnych, to Trump i Netanyahu, reprezentujący przeciwne siły, mogą znacząco zmniejszyć wpływ Watykanu.

...W każdym razie bardzo możliwe jest, że Watykan, zwłaszcza papież Leo XIV, szczególnie w maju, zaproponuje jakieś nowe opcje dla pokoju lub nawet zasady i relacje. Wszystko to może nawet wydawać się całkowicie nowe i nawet zaskakujące pod względem takich podejść do rozwiązywania sprzeczności...

(kontynuacja tematu następuje)

Podobne wpisy