Problemy sfery kosmicznej

Problemy sfery kosmicznej

7 min czytania

Prognoza: "Zarys Globalnej Przyszłości" (opublikowana 9 lutego 2026 r., link)

Dragan:

Ale ten czas może wciąż przynieść najbardziej nieoczekiwane zwroty... W każdym razie, bardzo poważne problemy z... sferą kosmiczną będą obserwowane od końca kwietnia 2026 r.

Czterech astronautów - Gregory Reid Wizeman, Victor Glover, Christina Koch z USA i Jeremy Hansen z Kanady - wystartowało 1 kwietnia 2026 r. rakietą SLS (System Startu Kosmicznego), po czym orbitując wokół Księżyca na statku Orion wylądowało w Oceanu Spokojnym u wybrzeży Kalifornii 11 kwietnia 2026 r.

Misja napotkała liczne trudności podczas etapu przygotowań, co spowodowało kilka opóźnień.

Zaczniemy od końca - powrót, który jest jednym z najbardziej niebezpiecznych etapów lotu: przy wejściu w atmosferę powierzchnia statku nagrzewa się do 2700-2800°C.

Kolejny niezwykle ważny element dla każdej misji kosmicznej - komunikacja.

Nie można stwierdzić, że lot Artemis-2 przebiegał bez zakłóceń: kilkakrotnie astronauci zgłaszali trudności z zarządzaniem odpadami, a także awarie techniczne z klientem poczty e-mail (dokładniej, dwie wersje, żadna z nich nie działała). Problemy te zostały rozwiązane, a w kontekście całej misji można je uznać za drobne. Ale droga do tego wyniku była długa i trudna.

Los rakiety SLS, która jest zbyt złożona i kosztowna do produkcji, jest pod znakiem zapytania.

Wersje modułu księżycowego wciąż nie są prezentowane - jeśli ich rozwój zostanie opóźniony, wszystkie misje zostaną przesunięte.

Przeprowadzenie lądowania ludzi na odległej stronie Księżyca stanowi dla naukowców o wiele większe wyzwanie niż na widocznej stronie. Pierwszy i główny powód to komunikacja. Jeśli jesteś na widocznej stronie, Ziemia jest zawsze w polu widzenia. Dlatego nie ma przeszkód dla bezpośredniej komunikacji radiowej.

Tereny po drugiej stronie Księżyca są znacznie bardziej nierówne, z mniejszą liczbą płaskich obszarów nadających się do lądowania. Po drugiej stronie znajduje się mnóstwo kraterów, co zwiększa ryzyko osunięć skał. Ponadto, nie ma tam mórz księżycowych, co sprawia, że skorupa jest grubsza, co utrudnia wiercenie niezbędne do pozyskiwania próbek naukowych.

Trzecim powodem jest psychologiczny: lądowanie po drugiej stronie oznacza prawdziwą izolację, gdyż Ziemia nie będzie w bezpośrednim widoku. Stanowi to znaczące wyzwanie psychologiczne dla astronautów przyzwyczajonych do widzenia naszej planety podczas pobytu w kosmosie.

Pozostaje zobaczyć, jakie inne problemy ujawnią inżynierowie podczas treningu orbitalnych lotów. Ogólnie rzecz biorąc, istnieje wiele nierozwiązanych problemów. A gdy te zostaną rozwiązane, Rosja i Chiny, obie dążące do spełnienia swoich ambicji księżycowych, mogą bardzo dobrze nadrobić zaległości.

Na Forumie Kosmicznej Rosji, odbywającej się w ramach obchodów 65. rocznicy pierwszego lotu kosmicznego człowieka (12 kwietnia 2026), uznano, że niebezpieczeństwo nadmiernej liczby satelitów na orbicie jest rzeczywiste.

Wzrost ryzyka sytuacji katastrofalnej w niskiej orbicie ziemskiej - tak stwierdzili uczestnicy pierwszej Forum Kosmicznej Rosji, zorganizowanej 9 kwietnia w Moskwie w ramach Tygodnia Kosmicznego. W przestrzeni wokół Ziemi znajduje się coraz więcej obiektów, ale zasadniczo nie istnieją żadne „reguły ruchu”. W najgorszym scenariuszu ludzkość mogłaby zostać cofnięta do ery przedkosmicznej: wszystkie już wystrzelone obiekty stałyby się bilionami śmieci kosmicznych, a co ważniejsze, nie byłoby możliwości wystrzelania niczego nowego na orbitę, gdyż kosmiczny śmieci podróżujące z wysoką prędkością natychmiast niszczyłyby wszystko.

Zadanie kontrolowania przestrzeni niskiej Ziemi stało się bardzo skomplikowane - powiedział Vitaly Gorujkin, główny projektant systemu kontroli przestrzeni w Korporacji Vympel, na forum. Liczba obiektów rośnie, jak i śmieci kosmiczne, w tym małe fragmenty, które nie jesteśmy w stanie obserwować. Jeśli obecnie w niskich orbitach jest około 15 000 satelitów, w ciągu 10 lat ich liczba może zwiększyć się dziesięciokrotnie.

"Ryzyko katastrofalnej sytuacji rośnie. Jeśli Starlink straci kontrolę, doprowadzi to do katastrofalnego awarii w ciągu 36 godzin, generując ogromną ilość śmieci kosmicznych" - dodał Gorujkin.

"Oczywiście, flota Elona Muska jest pod lupą. W kwietniu składała się z około 11 500 satelitów, z których około 1500 to już niefunkcjonalne śmieci"

Zatem większość z wymienionych 15 000 obiektów należy do niego. Do tego dodają się nieustające plany Amerykanina: złożył już wniosek o 30 000 satelitów, a w publicznych wystąpieniach mówi o milione. W istocie, patrzymy na "Niebo nazwane na cześć Elona Muska".

Ryzyko niespodziewanych awarii w flocie jest znaczące. Po pierwsze, satelity Muska ulegają ciągłym awariom, a nawet „wybuchom” z nieznanych przyczyn, zauważył Wiktor Strelet, przewodniczący Komisji Badawczej Usług Satelitarnych Unii Międzynarodowej Telekomunikacji (ITU). Po drugie, nikt nie uwzględnił czynnika aktywności słonecznej, dodał Vitalij Goruchkin: „Z powodu rozbłysków słonecznych atmosfera rozszerza się jakby „wybuchając”, silniejsze hamulce na urządzeniach, czyniąc je nieprzewidywalnymi”.

Sytuacja jest pogarszana przez „przepełnienie” spektrum radiowego: częstotliwości są wyczerpane, satelity często wymieniają dane z Ziemią, zasadniczo na tej samej częstotliwości, i kto może zagwarantować, że polecenie wysłane z Ziemi nie zostanie zniekształcone. W takim przypadku satelita wykona niespodziewany manewr, i jest już za późno.

Uczestnicy sesji „Przepełnienie orbitalne” nie dotknęli nawet technologii do „łapania” i usuwania śmieci kosmicznych. Wyraźnie jest to jeszcze nauka fikcyjna, nie ma czego dyskutować.

Zamiast tego rozmawiali o pilnym problemie: czy obecnie możemy kontrolować loty satelitów, aby zapobiec kolizjom?

Grupy są monitorowane przez operatorów, którzy reprezentują interesy swojej własnej grupy. Dzisiaj jest 17 takich operatorów. Monitorowanie satelitów w niskich orbitach jest trudne, zauważył Vitaly Goryuchkin, ponieważ często brakuje sprzętu (radaru).

Ale jeszcze gorsze jest to, że dane zebrane przez operatora często są przechowywane przez samego operatora. On „chroni” swoją grupę przed problemami. Ale nie środowisko Ziemi jako całości.

Na poziomie ONZ istnieje potrzeba przyjęcia „prawa”, które zobowiązuje operatorów do dostarczania pełnych informacji o ich „afiliatach” i do wymagania od nich wcześniejszego powiadamiania o manewrach - uważa Vitaly Goryuchkin. Ci operatorzy dostarczają takie dane, zauważył Artem Ikoyev, zastępca dyrektora generalnego ds. technologii w „IX Holding”, i jeśli nie, nie ma problemu z ich zmuszeniem do tego. Jednak pojawia się problem z zaufaniem do tych danych. Cyfry obecnie dostarczane przez operatorów grup są zasadniczo dokładne, ale nie na tyle, by stanowić podstawę dla globalnego systemu bezpieczeństwa.Jak prawdopodobne jest, że ONZ lub jakiś inny organ międzynarodowy przyjmie „prawo”? Bardzo prawdopodobne. Ale jak prawdopodobne jest, że „prawo” będzie egzekwowane? No właśnie, tutaj pojawiają się wątpliwości. Obecnie wszystko zależy od dobrej woli właścicieli grup, podkreśla Artem Ikoyev, i prawdopodobnie tak będzie nadal.

Istnieją dobre intencje, a na przykład Elon Musk obiecał przedstawić dokładny katalog ze wszystkimi parametrami swojej grupy do jesieni, aktualizowany co 15 minut.

- Będzie to rewolucja - powiedział Maksim Penkow, zastępca dyrektora generalnego ds. badań stosowanych i projektów w dziedzinie zapewniania bezpieczeństwa działań w przestrzeni kosmicznej bliskiej Ziemi w Centralnym Instytucie Badawczym Maszynerii.

Inteligencja sztuczna (AI) nie będzie w stanie uporać się z tą sytuacją - uważa Penkow: z jednej strony, wkrótce stanie się niezbędna, ponieważ nie będzie wystarczającej liczby operatorów do odprowadzania satelitów od kolizji. Z drugiej strony, istnieją wątpliwości, czy rozwiązania oparte na AI będą idealne, ponieważ sztuczna inteligencja działa dobrze tylko wtedy, gdy jest odpowiednio przeszkolona. Sztuczna inteligencja nie jest jeszcze gotowa do tego zadania - uważa Maksim Penkow.

Udziałnicy sesji nie podkreślali szczególnie katastrofizmu, ale pomieszczenie wypełniło się profesjonalistami, którzy wiedzą: niektóre wyniki badań sugerują, że moglibyśmy zostać cofnięci do ery przedkosmicznej. Wyobraź sobie satelity niez kontrolnie zderzające się ze sobą. Orbita stała się polem śmieci. Próba wystrzelenia czegokolwiek (nawet w celach oczyszczania) doprowadziłaby do zderzenia rakiety z tymi śmieciami. Istnieją bardziej optymistyczne badania. Ale ryzyko jest wielkie, a rozwiązań jeszcze nie widać.

Fundacja Świat Bezpieczny wydała przewodnik dla inwestorów, ostrzegając: bez rygorystycznych standardów odporności satelitów, megakompetycje mogłyby uczynić orbity niebezpieczne i zbyt drogie dla biznesu.

(do kontynuacji)

Podobne wpisy