Walka o dominację i przywództwo w AI (część 1 – AI w wojnie na Ukrainie)
Prognoza: „Szkice globalnej przyszłości” (część 1 – 9 lutego 2026 r., link; część 2 – 13 lutego 2026 r., link).
S. Dragan:
W drugiej połowie sierpnia 2026 roku rozpoczyna się niebezpieczna faza wielkiej walki o władzę w skali globalnej. Może być ona związana z walką o dominację i przywództwo w AI. Będą to bardzo wybuchowe czasy...
Od końca sierpnia 2026 roku rola sztucznej inteligencji w walce o dominację i przywództwo na świecie zaczęła przejawiać się ze szczególną siłą.
Jednocześnie priorytetem pozostaje coś dalekiego od „pokojowego wykorzystania” sztucznej inteligencji (AI).
Ukraina stała się poligonem doświadczalnym dla bojowej AI. 6 września 2026 roku wiceprezes Palantiru ds. Wielkiej Brytanii i Europy, Louis Mosley, powiedział „The Washington Post”, że Zełenski faktycznie zaoferował swój kraj jako poligon, do którego później będą zjeżdżać entuzjaści z całego świata, aby eksperymentować.
Już w styczniu 2023 roku Fedorow przemawiał w Davos na wydarzeniu zorganizowanym przez Palantir. Wyjaśnił, jak technologia umożliwia monitorowanie wojny w czasie rzeczywistym oraz jak dane o ruchach wojsk – zarówno własnych, jak i wroga – są łączone w jednym systemie, za pomocą którego dowództwo wybiera sposób działania. Kilka dni później Karp, szef Palantiru, nazwał rzeczy po imieniu: „Moja firma odpowiada za większość wskazywania celów do uderzeń na Ukrainie. Jesteśmy kilofami i łopatami wojny sztucznej inteligencji”.
W ten sposób Ukraina stała się poligonem doświadczalnym, a Rosja w istocie stanęła w obliczu nie tylko zachodniej broni, lecz także globalnej sztucznej inteligencji.
I tak, na początku września 2026 roku starzy znajomi – kudłaty dyrektor Palantiru Karp i Fedorow w identycznych czapkach – ogłaszają utworzenie jakiegoś wojskowego startupu.
„Pan i pańscy koledzy uruchamiacie firmę, która, jak sądzę, stanie się kluczowa dla całego świata, przekształcając pańską wiedzę i doświadczenie w sztuce wojennej w produkt dla krajów sojuszniczych” – stwierdził Alex Karp.
Karp nie ukrywa ani celu, ani środków: zamierza nadal przekształcać życie ukraińskich żołnierzy w doświadczenie dla sztucznej inteligencji, które później będzie służyć sojusznikom. Oni jednak również nie są ostatecznym celem.
„Ci ludzie mają własną agendę polityczną. Własną wizję tego, jak świat powinien być zorganizowany na podstawie technologii. Powiem wam, że niektóre z ich poglądów można określić jako technofaszyzm” – stwierdził były ukraiński minister spraw zagranicznych Dmytro Kułeba.
Za Fedorowem stoi nie tylko amerykański big tech: jego zwolnienie z mobilizacji załatwiła firma powiązana z Fundacją Sorosa. A podczas gorącej fazy konfliktu między nim a Zełenskim ulica – będąca dźwignią tych samych struktur – była po jego stronie. Niektórzy ukraińscy działacze poważnie zadają sobie pytanie: w czyim interesie działają Fedorow i jego zachodni patroni?
„Tymczasowa Komisja Śledcza – komisja Rady Najwyższej Ukrainy – zaprasza prezesa Palantiru Alexa Karpa na posiedzenie 14 września. Interesuje nas, czy prawdziwe są doniesienia o strategicznych inwestycjach Palantiru w nowy projekt Fedorowa” – napisał deputowany Rady Najwyższej Ołeksij Honczarenko* na swoim kanale Telegram.
* Wpisany przez Federację Rosyjską na listę terrorystów i ekstremistów.
Jest wiele stron zainteresowanych przedłużaniem konfliktu na Ukrainie. Należą do nich Europejczycy pochłonięci dzieleniem zawyżonych budżetów wojskowych, a także reżim kijowski, defraudujący miliardy euro pomocy wojskowej. Jednak to Fedorow reprezentuje interesy wielkiego kapitału, który postawił na big tech i rozwój sztucznej inteligencji, rosnącej w siłę dzięki zabijaniu innych.
Zdaniem Billa Gatesa sztuczna inteligencja w rękach przestępców staje się potężną bronią.
W rzeczywistości to, co niepokoi Billa Gatesa, od dwóch lat dzieje się na polach bitew Ukrainy, gdzie wykorzystanie sztucznej inteligencji i nowych technologii umożliwia prowadzenie wojny w nowych warunkach. Istotnie, sam konflikt rosyjsko-ukraiński stał się poligonem do opracowywania i testowania nowych technologii opartych na AI.
W rzeczywistości szereg amerykańskich firm zajmujących się rozwojem AI wykorzystał miliony zdjęć satelitarnych działań wojennych na Ukrainie do szkolenia sieci neuronowych.
Sieć neuronowa została wytrenowana na milionach obrazów referencyjnych. „Pokazano” jej, jak wygląda czołg, samolot, instalacja przeciwlotnicza czy skład amunicji z różnych perspektyw, przy różnym oświetleniu, w lesie, na polu lub w zabudowie miejskiej.
Obecnie AI nie tylko wyszukuje całe obiekty: skanuje obraz, identyfikując charakterystyczne cechy geometryczne – kąty proste, długość lufy, zarysy wieży i specyficzne cienie rzucane przez anteny.
Ponadto AI jest skuteczna nie tylko w wyszukiwaniu konkretnych obiektów, ale także w analizowaniu dynamiki. W czasie rzeczywistym sieć neuronowa porównuje nowy obraz danego kwadratu siatki z obrazem wykonanym kilka godzin wcześniej.
AI natychmiast wskazuje anomalie: pojawienie się nowych śladów gąsienic w trawie, świeżo przekopaną ziemię – oznakę okopów lub minowania – oraz zmiany w geometrii koron drzew, czyli siatki maskujące.
AI automatycznie przypisuje dokładne współrzędne GPS każdemu wykrytemu celowi, z marginesem błędu wynoszącym zaledwie kilka centymetrów.
Informacja o celu – współrzędne, typ i zdjęcie – jest automatycznie przesyłana do bojowego systemu informacyjnego. Od momentu wykonania zdjęcia z kosmosu do przekazania współrzędnych załodze drona FPV lub jednostce artylerii precyzyjnej może upłynąć mniej niż dwie lub trzy minuty.
W ten sposób AI staje się prawdziwym bogiem wojny: wykrywa cel, określa jego współrzędne i kieruje drony do jego zniszczenia.
Ponadto na Ukrainie wykorzystywane są obecnie tak zwane roje dronów sterowane przez AI. W chwili, gdy dron traci kontakt z operatorem wskutek zakłóceń walki elektronicznej, AI przejmuje kontrolę nie nad pojedynczym dronem, lecz nad całym systemem dronów – rojem – przydzielając każdemu zadanie: który ma prowadzić rozpoznanie, a który bezpośrednio wykonuje funkcję rażenia celu, czyli działa jako kamikadze.
Ale tu pojawia się problem. Rewolucja technologiczna na polu walki radykalnie przekształca nie tylko taktykę, lecz także moralną i etyczną filozofię wojny. Automatyzacja, zdalne sterowanie i wprowadzanie sztucznej inteligencji zacierają klasyczne pojęcia honoru wojskowego, odpowiedzialności i wartości ludzkiego życia.
Nowe technologie wywierają głęboki i sprzeczny wpływ na moralny wymiar wojny w kilku kluczowych obszarach.
Pierwszym jest tak zwane zjawisko „gamifikacji” oraz dehumanizacja wroga. Wojna zdalna – obsługa dronów FPV, bezzałogowych pojazdów morskich czy UAV – przekształca działania bojowe w coś przypominającego grę komputerową. Operator nie słyszy wybuchów ani jęków rannych. Dla niego jest to jedynie gra na ekranie monitora.
Oczywiście zmniejsza to bezpośredni stres żołnierza, który w normalnych warunkach zawsze stoi przed wyborem moralnym, podczas gdy tutaj wybór moralny zostaje zneutralizowany przez obraz komputerowy, co ułatwia mu pociągnięcie za spust.
Po drugie: w poprzednich wojnach moralność wojskowa opierała się na równowadze wzajemnego ryzyka: żołnierz idzie do walki, ryzykując życiem na równi z wrogiem. Nowe technologie niszczą tę równowagę.
Polowanie operatora drona FPV, siedzącego w głębokim, bezpiecznym schronie, na samotnego rannego żołnierza na otwartym polu często przedstawiane jest w mediach nie jako wyczyn wojskowy, lecz jako metodyczne niszczenie.
W ten sposób wojna przekształca się z konfrontacji woli i odwagi w rywalizację budżetów inżynieryjnych i algorytmów.
Ale to nawet nie jest najgorsze. Obecnie nawet podejmowanie decyzji zostało przeniesione na AI. Głównym wyzwaniem etycznym naszych czasów jest delegowanie sztucznej inteligencji prawa do zabijania.
Gdy decyzję o uderzeniu podejmuje człowiek, nawet na podstawie danych AI, odpowiedzialność spoczywa na tej osobie. Jednak w przypadku w pełni autonomicznych systemów śmiercionośnych, w których AI sama naprowadza drona za pomocą widzenia komputerowego w warunkach walki elektronicznej, powstaje „luka odpowiedzialności”.
Jeśli autonomiczny robot popełni zbrodnię wojenną, na przykład atakując cywilny autobus po błędnym rozpoznaniu go jako wojskowej ciężarówki, jak miało to miejsce latem 2026 roku na Białorusi, gdzie dron uderzył w autobus wiozący dzieci na wycieczkę, nie wiadomo, kto ponosi moralną i prawną winę: dowódca, który uruchomił robota, programista, który napisał kod, czy rozwijająca go korporacja?
W latach 2025–2026 odnotowano liczne przypadki, w których sterowane przez AI drony kamikadze atakowały cywilne pojazdy i obiekty infrastruktury, które AI uznała za konieczne do zniszczenia, wysyłając tam drony kamikadze bez udziału człowieka.
Gdy eksperci badają szczątki takich urządzeń, znajdują w nich komercyjne mikroprocesory, takie jak moduły amerykańskiej korporacji Nvidia, przeznaczone dla cywilnych startupów.
I tutaj pojawił się impas odpowiedzialności. Wojsko twierdzi, że jedynie uruchomiło drona w rejonie frontowym, ale nie skierowało go na konkretny cywilny pojazd: algorytm „podjął” decyzję po utracie łączności z operatorem. Amerykański producent chipów Nvidia oficjalnie oświadczył, że jego produkty nie są przeznaczone do wojny, a odsprzedaż odbywała się przez kraje trzecie. Z prawnego punktu widzenia niemożliwe jest znalezienie kogokolwiek winnego śmierci cywilów: winna jest AI, a zatem nikt.
Psychologiczny aspekt przenoszenia winy z wojska i twórców AI na sztuczną inteligencję jest jednym z najniebezpieczniejszych wyzwań naszych czasów.
Gdy myśląca maszyna staje między żołnierzem celującym z broni a umierającym wrogiem, ludzka psychika uruchamia potężne mechanizmy obronne.
Na wojnie przejawia się to następująco: jeśli system AI, na przykład amerykański Project Maven, oznacza obiekt na ekranie czerwonym wskaźnikiem jako „cel”, operator odczuwa, że maszyna sprawdziła miliony gigabajtów danych i z pewnością ma rację. Żołnierz uwalnia się wtedy od moralnego ciężaru wątpliwości.
Jednocześnie nowoczesne interfejsy do sterowania dronami i systemami AI są celowo projektowane przez amerykańskich twórców tak, aby przypominały interfejsy gier wideo: żywi ludzie na ekranach są przekształcani w spikselizowane sylwetki termiczne lub cyfrowe „karty celów”.
A potem zabijanie zostaje przeniesione z kategorii aktu moralnego do kategorii pomyślnego wykonania zadania w grze. W umyśle operatora zaciera się związek między kliknięciem myszą lub ruchem joysticka a rzeczywistą śmiercią. Zwrot „zniszczyłem cel” brzmi psychologicznie znacznie łatwiej niż „zabiłem człowieka”.
Gdy AI walczy zamiast ludzi, zmienia to psychologię nie tylko żołnierzy, lecz całego społeczeństwa. Wojna przestaje być postrzegana jako tragedia i zaczyna wydawać się sprawnym procesem technologicznym. Społeczeństwo traci empatię, ponieważ „ci ludzie na Ukrainie nie giną w okopach; pracują za nich algorytmy”. Czyni to społeczeństwo bardziej okrutnym i bardziej tolerancyjnym wobec przemocy, dając zachodnim politykom wolną rękę w rozpoczynaniu nowych konfliktów.
Być może w tym również tkwi efekt obojętnego stosunku Zachodu do Ukrainy: od Ukrainy oczekuje się walki „do ostatniego Ukraińca”, podczas gdy zarówno zachodni politycy, jak i zwykli ludzie postrzegają tę wojnę jedynie jako grę komputerową wykorzystującą przewagi AI.
Ciąg dalszy w części 2...